Inny Świat

Świat po 2020. To już nie będzie ten sam świat, który znaliśmy. Od teraz wszystko się zmienia i nie będzie wyglądało tak jak jeszcze chwilę temu. Znaleźliśmy się tak blisko wirtualnej rzeczywistości, jak nigdy wcześniej.

To jest pierwsze pokolenie, które ma obronę dyplomu online. Wielu studentów zaczęło się uczyć i przeprowadzać badania online. Mamy też więcej możliwości, aby zacząć uczyć się w obcym kraju, nawet się tam nie przeprowadzając. Praca online jest teraz priorytetem. Wiele firm zdało sobie teraz sprawę, że nie potrzebuje biura do swojej działalności, mogą po prostu pracować w domu. Zamówienia online, spotkania online, kursy online i mniej komunikacji z ludźmi… Ludzie nienawidzą zmian, ale ten okres naprawdę wpłynął na naszą percepcję, zmienił nasze życie.

Podczas tej kwarantanny zdałam sobie sprawę:

  • jak bardzo kocham komunikację z ludźmi i ile możliwości dało poprzednie networking- elastyczność
  • jak ważne jest kontrolowanie siebie i tworzenie własnego systemu (budzenie się o 6, trochę sportu, zdrowe jedzenie, nie bycie leniwym, praca nad projektami, kursy szkoleniowe i rozwój siebie, czytanie książek, regularny sen)
  • zdałam sobie sprawę jak bardzo lubię pisanie i jak bardzo może mnie to pochłaniać bez reszty i mogę to robić z każdego miejsca
  • jak bardzo kocham przyrodę, dużo inspiracji czerpię spacerując po lesie, polach, parkach, oglądając wschody i zachody słońca, które wcześniej były zwykłymi zjawiskami, a dziś są wręcz mistyczne
  • odkryłam jaką wartość ma posiadanie swojego domu z kawałkiem ziemi i ogródka; w dzisiejszym świecie to daje większą niezależność niż pieniądze
  • tęsknota za szwędaniem się po mieście, aktywnym trybem życia, małych podróżach, które stały się luksusem
  • zbliżyłam się do rodziny i przyjaciół, w tamtym świecie nie było czasu na spotkania, a zgranie terminów graniczyło z cudem; w dobie kwarantanny mieliśmy czas na codzienne rozmowy telefoniczne i spotkania na Face Time

Ale tak naprawdę uświadomiłam sobie, że czuć, iż zrobiło się coś dobrego ze swoim życiem i bycie przydatnym dla innych, to jest to, czego zawsze chciałam i zawsze szukałam.

Zmiany pomagają nam uświadomić sobie wartości, ważne rzeczy i myśleć w inny sposób. Zmiany są ważne, bo cały czas się poprawiamy.

„Nie mogę zmienić kierunku wiatru, ale mogę dostosować żagle, aby zawsze dotarły do celu.” -Jimmy Dean

56 comments

  1. Pani świat będzie inny. Powinno mi być przykro ,że nie dotknęła mnie pandemia, nie dotknął wirus, nie dotknęły konsekwencje. Jedyne na co przydał się czas pandemii to dobre usprawiedliwienie mojego lenistwa-wszystko zganiałam na wirusa a co tam , okazja czyni złodzieja.
    Szczęść Boże
    PS
    Kończąc w ten sposób , co nie powinno mieć miejsca, czuje się jak bym robiła coś niegodziwego. Wiem ,że nie ale…trzeba przyznać że we mnie bardzo mocno zagnieździły się drwiny z wierzących. Tak długo byłam pomiędzy kpiarzami ,że teraz …a to powinno być naturalne jak oddychanie.
    Kiedyś, tak myślę, zapytam , kiedy się spotkamy-jednak- mam wrażenie ,że najpiękniej jest tak jak jest teraz i moja pazerność -wada. – nie powinna dochodzić do głosu.
    Wstyd mi ,że mam więcej czasu na pisanie z Panią . Powinnam nie mieć czasu , tak jest ładniej.

    1. Naprawdę to był dla Pani taki zwykły czas? Żadnych głębszych przemyśleń? Oh come on! Po kim jak po kim, ale po Pani spodziewałam się większej ilości barw w palecie przemyśleń. Żeby była jasność, koronawirus nie zrobił i nadal nie robi większego na mnie wrażenia niż kaszelek. Ale świat się zmienił, i pewne rzeczy nie wrócą na swoje miejsce. Poszliśmy dalej, podobnie jak nasza odporność.
      Szczęść Boże

      P.S. Ludzie śmieją się z tak wielu rzeczy, że nie należy się tym przejmować.

  2. Zabrała mnie Pani na ziemię. Ja pozwoliłam zabrać się Pani na ziemię a miałyśmy pójść do domu na świerkach, do pokoju na świerkach. Tak tak planowałam i tak przecież cały czas chcę. Chcę niemożliwego i proszę dać mi niemożliwe bo to co możliwe każda z nas może sobie wziąć sama.
    Nie, nie jest to pretensja to moje przed Panią obnażenie….daje się ponieść ochocie na spacer…

    1. Mam wrażenie, że lubi się Pani modlić o niemożliwe. I podejrzewam, że za każdym razem na końcu napotyka Pani ścianę…jeśli tak jest, to może, że jakaś siła za każdym razem próbuje Panią zawrócić w to samo miejsce, z którego Pani wyszła, z nadzieją, że teraz wybierze Pani właściwą drogę. Nie ma sensu wciąż modlić się o niemożliwe, bo to „ możliwe” ucieka. I w końcu zabraknie czasu. Te „ niemożliwe „ jest już trochę przereklamowane, bo teraz ponoć wszystko jest możliwe. Ja bym szukała tych „zwyczajnych”, bo to dziś prawdziwy unikat.
      Z Bogiem

  3. Czuję się spełniona. Młoda , może to na wyrost jednak moje odczucie jest ważne. Jestem spełniona. Dokonana .Zrobiłam tyle bałaganu w życiu ,że można obdzielić kilka osób a to tylko moje życie. Namalowałam jakiś obraz, napisałam też coś. Bywa ,ze opowiadają o mnie anegdoty. Cóż chcieć więcej. Tym samym jestem gotowa na śmierć ale to droczenie się z losem jest, to wodzenie go na pokuszenie bo mam dość siły by przeżyć jeszcze jedną historię i jeszcze jedną namiętność i jeszcze jedną zapisać kartkę, zarysować kształtem i kolorem.. W tej jednej chwili przyszło mi do głowy, myśl mi przyszła , że gdyby dzięki mnie jedna osoba , jeden łajdak, przestał walczyć by się nie spotkać i spokojnie przyszedł na spotkanie z Bogiem. Jeden. Na wyrost ? Niemożliwe ?. Prostytutka, lesbijka , wybrana przez Boga jak to jest zapisane. Ja zrobię herbatę, może gosposia mi pomoże i upieczemy ciasto i komuś pokażę sobą ,że można się nie bać, że wiele napisanych słów ku przestraszeniu to tylko socjotechnika dla stworzenia wspólnoty bo wspólnota lubi , tak sądzą ludzie, manipulację ale manipulacja zawsze od złego pochodzi. Zrobię herbatę , przyniosę ciasto a oni niech ze sobą porozmawiają-będzie dobrze.
    Kochanka moja doszła do wniosku , że ja jednak nie mam aspergera a o innej nazwie przypadłość ale zapomniała jaka to , jak się dowiem i zapamiętam , to napiszę, bo może to ważne będzie.
    Za chwilę wsiądę w auto. Nim przyjdą pierwsi pracownicy, zrobię co mam zrobić i zniknę. Jestem wolna. Mogę robić co zechcę, wtedy kiedy zechcę. Za dnia, w nocy. Kiedy zechcę. Szczęściara..
    Wirtualny świat pozwolił nam się spotkać. Dwie postacie . Owoce pomieszania pragnień, marzeń, problemów , kontrowersji. Dwie postacie .Odpoczywam tu u Pani . Czuję się bezpieczna. To wyjątkowe miejsce bo mnie nie odpycha. Pani mnie nie odpycha i miejsce mnie nie odpycha.
    Gdyby Pani zechciała mnie polubić , tak po człowieczemu, to proszę nie zapomnieć ,że nie jestem człowiekiem a jego stworzeniem i nie umiem powiedzieć czy bardziej niźli Pani czy mniej niźli Pani bo nie siedziałyśmy nigdy obok siebie , nago przed lustrem, przedzielone butelką wódki.

  4. To wszystko przyszło dziwnie i dziwnie odejdzie… Dziwnie. Dla każdego tak samo i dla każdego inaczej.
    Ziemia(przyroda) miała chwilę na oddech, na spokojne „wypalenie papierosa” na „dłubanie w nosie” na spacer i na patrzenie w gwiazdy… Dobrego dnia!

    1. Dobrze, że ziemia wzięła oddech i szeroko otworzyła usta. Będzie miała gdzie łapać tony plastiku w postaci foliowych rękawiczek, które fruwają w powietrzu.
      P.S. Dziękuję za piękne metafory 🙂

  5. Kolejny raz Panią zdradziłam i kolejny raz wracam . Nie, nie mam poczucia winy lecz zawiedzenia. Przez tę chwilę , dowiedziałam się ,że nie mam pojęcia na czym świat polega , że pisanie to nie znaczy biała kartka i długopis a mnóstwo czegoś obok. Że , to już trochę banalne, że jestem śmieciem . Nawet mnie to nie zmartwiło i nawet i nie zrobiło mi się przykro. Jestem przyzwyczajona. Kobieta, o której wspominałam w kontekście kamienia, nie ma czasu odpisać, życie się toczy. Odpowiedziałam twierdząco na zadane mi pytanie- mogę otworzyć szkołę ?….Nazwano mnie śmieciem…nic niewartym ….nie ma się co gniewać-czas do pracy. Dobrze ,że mogę tu wracać.

    1. Fajnie, że Pani tu zagląda. Chyba ostatnio częściej niż ja:) Stąd Pani żal do mnie. Słusznie. Na swoje wytłumaczenie mam jedno- jak każdy uśmiechnięty, zadowolony i bijący szczęściem po oczach „blogger”, mam małe problemy i zawirowania życiowe, które odciągają dość mocno moją uwagę od mojego drugiego „domu”. Naprawa życia jeszcze chwile potrwa i wrócę. Mam nadzieję, na stałe.
      Cierpliwości…wyrozumiałości…
      P.S. Uwielbiam Panią czytać, ale od samego początku mam jeden i ten sam problem z Panią …

  6. … proszę pozwolić, problemowi by się rozwiązał. Tak czasem jest najlepiej…-pięknym pytaniem jakie czytałam kiedyś było :”a wy to panie tak o jednej lodówce mieszkacie ?”- Może Pani spróbuje zadać pytanie , które rozwiąże problem.
    Wielką mi Pani sprawiła przyjemność, pisząc ,że lubi moje pisanie do Niej. staram się. Chcę pisać z Panią tak by to było ponad ziemią z którą i Pani i ja mamy codzienne problemy i same musimy sobie z nimi radzić.
    Zmieniłam wódkę na wino. Jest , jest lepiej mi z winem, teraz bo orzeźwia . Mój znajomy, ktoś kto jako jedyny wśród ludzi jakich spotkałam, mówi ,że dzieci nie mają kondycji, co im się zazwyczaj przypisuje, mówi ,że powinnam pić po bieganiu a nie przed. Próbuję z różnym skutkiem. Szkoda ,że Pani nie widziała jak wspomniany znajomy, dosłownie zamęczył grupę kilkunastu przedszkolaków, bieganiem, skakaniem i innymi ćwiczeniami. Dzieciaki popadały zmęczone a on… ma żonę….ha ha ha ha ha ha ha ….
    Bardzo dziękuję ,że sprawiła mi Pani radość . Radość o poranku. Radość przed dniem, który jak i u Pani , nie będzie jedynie kąpielą przy świecach i pisaniem kolejnego romansu dla naiwnych….
    PS
    Mogę sobie wyobrazić ,że pójdziemy na spacer, boso, …na długi spacer niekoniecznie ze słowami ?… Ja z Panią i Pani ze mną…. takie obrazki pomagają mi wstać i zasnąć .Nie muszą a może nawet nie powinny się spełniać….

  7. …a to nie jest prostym , dla mnie, by intymność spotkania z Panią stworzyć ale rzeczy intymne tak przemycić by im niczego nie ująć , wiedząc ,że widownia dociekliwa, błyskotliwa, wyjątkowa. Nie jest to prostym ale czy może Pani powiedzieć ,że mi się to chociaż w odrobinie udaje ?. Śniłam dzisiaj niegodziwość wielką, że pizzę wiozłam w torbie do tego się nienadającej i produkty zsunięte i wszystko pomieszane bez ładu a ja szukam , wcale nie pieca a jakiejś mikrofalówki by podgrzać i oddać ale nie wiadomo czy to zamówienie, czy prezent czy może kłopot komuś. Przez chwilę śniłam też bliskość ale z kimś kogo nie umiem rozpoznać więc nie wiem czy to bliskość była wczorajsza czy może jutrzejsza a może dzisiejsza, jak chleb, dzisiejszy….

  8. Gdyby Pani nie była tak wyjątkowa jak jest, czy były by jakieś komentarze….
    …proszę wybaczyć mojej postaci to co teraz Pani przeczyta- tęskni mi się za Panią Za snami z Nią….tęskni.

  9. W zasadzie mogę podpisać się pod twoimi przemyśleniami o pandemii Iza. 🙂 Także zblizyłam się do siebie i do natury, dom z ogrodem jest luksusem, rodzina i zdrowie to nadrzędne wartosci. Umocniłam się w swoich codziennych rytualach, a w kwestii samorozwoju – czuję jakbym przerzuciłam tonę węgla.

    1. Pandemia była odpowiedzią na nasze wołanie, wewnętrzne modlitwy. Prosiliśmy się o to. To jest jak lekarstwo, jednemu zaszkodzi a drugiemu pomoże. Nam pomogło. Może byłyśmy gotowe przejść do kolejnego etapu…?

    2. Skąd to rozczarowanie ?. Nie znam autora, który by umiał stworzyć postać, która nie ma z niego kompletnie nic więc jak mam odpowiedzieć na Pani pytanie ?
      PS
      Smutno mi ,że Pani zadała to pytanie. Nie mogłam nie odpowiedzieć ale powinnam była się jakoś wywinąć.
      Nie umiem mieć do Pani żalu ale czy jak zwykle czegoś nie spieprzyłam…

      1. Już nic nie rozumiem…jest Pani tu autorem komentarzy, hmmm…pięknie Pani zbudowała postać. Taką emocjonalną, cierpliwą ale do czasu, inteligentną, mającą własne zdanie, przemyślenia nietuzinkowe. Niezrozumiana przez świat. Nieszczęśliwa. Poszukująca. Kobieta lubiąca kobiety, wódkę i wartości wyższe. Co to za mieszanka? Nie za dużo wszystkiego? To naprawdę bomba kaloryczna. Kto tyle zńiesie?
        P.S. Ufff, już myślałam, że Pani znikała na amen.

  10. Pani Kloszard, albo Pani Natalio 😊 jestem niezdarą i skasowałam Pani pochlebny o mnie komentarz, ale jestem też spryciarą , której udało się go skopiować i wstawić go.
    Tak też to niniejszym czynię-
    „Niezrozumiana przez świat. Nieszczęśliwa.”-Nie zgadzam się . Nie jestem niezrozumiana przez świat ani nieszczęśliwa. . Nie mam dość czasu dla świata by mu wyjaśnić wszystkie jego wątpliwości w moim jego postrzeganiu. Jestem szczęśliwa. Spotkałam Panią. Wyjątkową w swojej powierzchowności lecz co wspanialsze, modelką Pani z największych wybiegów na których tylko ludzie ciekawi, odważni, mający swoje zdanie. Dziwny obrazek rysuję ale tak Panią widzę.
    Od dawna tak jak Pani mnie nikt nie kochał. Nie mogła bym odejść odzierając się z przyjemności przebywania w pani widzeniu świata .
    Dzisiaj spotkała mnie zabawna sytuacja. Klient, który nie miał do wczoraj żadnych referencji (u mnie klient musi mieć referencje i ktoś musi za niego poręczyć-ktoś mi znany) okazał się być synem kobiety którą ja zatrudniam i nie wspomnę ,że ma jeszcze jedną znajomość o której nie miałam pojęcia. Wczoraj wydawał się być dziwacznym gejem z dziewczyną dla niepoznaki a dziś…(dalej mam go za geja z dziewczyną dla niepoznaki ale ma referencje).
    Dziękuje ,że daje mi Pani tyle prezentów na które wszak nie zasłużyłam.

    1. Odpowiadając na Pani komentarz- nie pisałam o Pani, tylko o postaci. Nie znam Pani, ani życia jakie prowadzi. Jedno wiem, jest Pani najciekawszą osobą jakiej nie znam…

      1. Długo myślałam o Pani słowach , że nie umie kochać. To nie pierwsze takie słowa jakie usłyszałam . Ja czuję się przez Panią kochana więc jednak ale dlaczego taki odczucia i pomyślałam, że to z wychowania, kształcenia, bodźców nam dostarczanych, które za kochającą uznają Matkę Teresę , Opiekuna trędowatych ale ,żebyśmy my to za mało ale to nie jest prawda. Kocham , to uśmiech na ulicy, to podanie ręki na schodach, kocham to grosik rzucony do puszki i bułka kupiona proszącemu. Kocham to westchnienie by komuś się udało, kocham to prośba by komuś się poskładało.
        Wmawia się nam od lat , że Bóg ma plan do nas, do świata i go realizuje ale to nie jest prawda. Mój Bóg nie ma planu. Wie co będzie i jak będzie ale plan. Nie ma planu .Świat i jego istnienie kiedyś się dokona ale może się nie dokonać. Apokalipsę może zatrzymać nie jakiś wielki mocarz ale malutkie dziecko uśmiechające się do węża który chce je ukąsić. Wmawia się nam ,że musi być coś wielkiego i miłość ma być wielka a to jak Pani mnie kocha, bo ja tak czuję, jest tym czymś co może zatrzymać apokalipsę więc czy może zrewidować Pani swoje poglądy na swoją miłość ? …

        1. Zawsze i bez skrępowania, może Pani poprosić o rozmowę , telefon, spotkanie. Co Pani zechce . Wszystko stanie się jasne i wszystko oczywiste a może wręcz przeciwnie- nie wiem, nie umiem tego ocenić ale jedno może się stać, ze wszyscy którym dajemy siebie naszymi rozmowami , mogą poczuć się opuszczeni bo zaczniemy mieć swoje tajemnice ukryte przed nimi.

        2. To, że nie potrafię kochać dowiedziałam się niedawno, to że Pani już to słyszała wcale mnie nie dziwi, wręcz zachwyca, bo oznacza świadomość człowieka, który to wie. To o czym Pani pisała, to raczej odruchy serca, na które wciąż mnie jeszcze stać. Przyjmując, że na świecie jest 7 miliardów ludzi, nie kocham 6999 000 000, jest Pani w tej grupie. Gdybym potrafiła kochać, wartość byłaby odwrotna. Jesteśmy w stanie wybrać sobie jednego człowieka do kochania i nawet poświęcać się dla niego, nawet dźwigać jego krzyż. Dziennikarz, który przeprowadzał wywiad z Matką Teresą, zapytał jaka była najważniejsza chwila w jej życiu, odpowiedziała, że ta. Czy potrafimy tak żyć? Być tak miłosierni. To się przenosi na codzienne życie. Na nasze odruchy serca.
          Nie jestem w stanie powiedzieć czy jest zapisany na nas plan, ale zakładając, że Bóg dał nam wolną wolę, to raczej się nie wtrąca tylko wspiera, daje wskazówki, drogowskazy. Czeka na nasze wołanie. Aby dowiedzieć się co jest naszym powołaniem, trzeba zejść na dno duszy, a żeby zejść na dno duszy, trzeba najpierw znaleźć tam drogę. Znam najkrótszą-cierpieńie. Zgrzeszyłabym mówiąc, że to moja droga. Nie spieszę się- mam na to całą wieczność.

  11. Dowiedziała się Pani…to było wczoraj, kiedyś. Dziś ja mówię ,że Pani potrafi. Która informacja jest możliwa do zweryfikowania by uznać ją za stuprocentową prawdę ?. Prawdę weryfikujemy w dwóch, trzech niezależnych źródłach-czy tu może Pani to zastosować ? Temat, nieumiejętności kochania uważam za wciąż otwarty i obstaję przy moim poglądzie.
    Co do zdania. Ja widzę sens na wierzchu, dosłowny ale Pani ma pewnie inną wadę wzroku albo wcale jej nie ma.

    1. To prawda, mam wadę wzroku,dosłownie. Wyraz „opuszczeni” czytałam jako „oczyszczeni” i nic z tego nie rozumiałam. Teraz nabrało to sensu. Ale to zdanie od początku mi się podobało, teraz jest jeszcze sensowne. Świetne.

    2. Prawda jest we mnie, gdybym słuchała każdego byłabym nikim i wszystkimi, którzy mówią mi swoją prawdę. Ja wolę odkrywać własną.

  12. Przepraszam ,że dzwonię jeszcze raz….często mi się to zdarza. Jestem głodna. Jakie jest rozwiązanie tego problemu. Rozwiązaniem może być konieczność udania się do miasta a tam do kafejki i zamówienie itp itd. Można przygotować obiad ale to też może sprawę bardzo skomplikować a można zrobić jak ja zrobiłam. Ukroiłam kromkę, posmarowałam masłem i zjem na obiad. Podobnie odbieram szukanie powołania na dnie duszy. Kanapka z masłem jest na wierzchu. .

      1. Nie zasugerowałam Pani drogi na skróty. Kto drogi skraca do domu nie wraca. Ja poddałam możliwość ,że odpowiedź nie jest nigdzie daleko schowana.Że może nie być schowana przed Panią. Skojarzyłam to z rozmowami z moja panią psychiatrą. Nogi jak marzenie i ona cudna więc i moje problemy wciąż i wciąż się pogłębiały bym miała okazję z nią trochę pobyć.

          1. Nie potrzebowałam pomocy. Takie były procedury po próbie samobójczej. Musiałam chodzić .Na szczęście chodziłam z przyjemnością. Byłam też namawiana do pracy w telefonie zaufania ale , znam siebie….śmiertelność zamiast spaść , pewnie by wzrosła.
            Jestem po starych pieniądzach , można powiedzieć do tego praca na dnie wyrabia charakter więc psycholog, psychiatra, nie dla konieczności. Zdarzyła mi się kiedyś, depresja. Dwa, trzy dni a potem kop na zapęd i pracy, Jakoś ze mną nikt nigdy się nie cackał. Nawet jak zostałam zgwałcona, kolejnego dnia poszłam do pracy i co musiałam zrobić, zrobiłam.
            Nie nie piszę tego by ktoś się użalił. Mam to gdzieś. Piszę , że można. Można , pomimo. Przecież nie po to żyję by życie mnie upodliło a po to bym się czegoś nauczyła. Czy coś już umiem ?….
            Bawi mnie pewna sprawa…zawsze chce zapytać jak ma Pani na imię, . Wiem , jest napisane ale to bez znaczenia. Może gdy będziemy kończyły tę tu znajomość, zadzwonimy do siebie i wtedy usłyszę , jak ma Pani na imię…..

    1. Zderzyłam się ze ścianą w postaci lekarzy i rehabilitantów. Skala bezduszności przerasta nawet alfonsów z mojego życia , nastawionych wyłącznie na zysk. Mam ochotę kupić karabin i zacząć strzelać ale nie tak wszystko będzie wyglądało. Enklawa psychopatów i morderców będzie sobie a ja znajdę oazę z której ktoś zrobi to co do niego należy, weźmie za to pieniądze i odejdzie do świata w którym jest normalniej niźli w moim.
      Czytam , słucham, o wspaniałych lekarzach walczących z koronawirusem , którym wożono kanapki, pizze. Czytam o wspaniałych strażakach niosących pomoc.
      Zawsze gdy da się człowiekowi za wiele, wychodzi z niego bestia., więc może skończmy z ogromną wylewną wdzięcznością za pracę którą opłacamy naszą pracą. Z czołobitnością dla kogoś kto da nam to za co płacimy. Bądźmy wdzięczni za prawdziwie, uczynki miłosierdzia .
      Świat uczy bezduszności . Uczy wszystkiego złego bo tak jest łatwiej żyć ale aby żyć i nie bać się umrzeć nie warto się tego uczyć.
      Nie jestem wyjątkowa. Wstaję i idę . Tak robi miliardy ludzi.
      Jestem wyjątkowa . Wstaję i idę.Tak robi miliardy ludzi.
      Nie ma w tym najmniejszej sprzeczności.
      Dziękuję, że jeszcze dzisiaj mogłam tutaj z Panią porozmawiać. Bardzo dziękuję bo przecież nie jest nigdzie napisane ,że jest jutro między nami……

      1. Też nie stałam na balkonie klaszcząc z wdzięczności, żeby poczuć się lepiej nie robiąc nic. Żeby była jasność, w samolocie też nie klaszczę.
        P.S. Jest Pani wyjątkowa.

          1. Każdy człowiek ma swoją cenę, nawet jeśli zaprzeczy, ale cena za czas? Nie ma takiej.

          2. Pan Cejrowski ma fajna cenę -Modlitwa.
            Czy ja bym umiała się pomodlić za Panią… pewien ksiądz zasugerował bym przeczytała….Modlitwę Arcykapłańską ?….tak mi się wydaje i zerknęłam ale nie lubię czytać czyjeś modlitwy. Ta nie do mnie i nie dla mnie więc po co została spisana….

          3. Świetnie!!! Proszę się za mnie modlić. Tu nie mogę Pani powiedzieć o co, ale w sumie Bóg wie czego teraz potrzebuję najbardziej.
            Z góry dziękuję.
            Jest Pani wspaniała!

    1. Paderewski. Rachmaninow. Davis. Metalica. Marcus Miler.
      Czasem w radio puszczają piosenkę, która przypomina mi pewną sytuację, pewne moje zachowanie. Podłe, wredne, niegodziwe i za każdym razem jest mi wstyd ,że zrobiłam co zrobiłam a później wspominam te chwile w grzechu (drugą stronę medalu) …zacierają się w mojej pamięci ale tyle w tym było euforii. Zdrada to jednak czysty egoizm.

      1. ….jeszcze bym potrafiła zagrać na perkusji ? Może by tak poskładać , nastroić i zagrać. Muszę o tym pomyśleć, chyba chcę pomyśleć. Trzeba kupić pałki bo nie ma -połamałam przy ostatnim uniesieniu .Nie ma też pianina. Jak to możliwe ,że w tak wielkim domu nie ma pianina -bez sensu. Nie żebym umiała grać. Kiedyś próbowano mnie nauczyć ale bezskutecznie. Potrafiłam zapamiętać tylko kilka stron nut . Kiedyś próbowano ze mnie zrobić artystkę z papierami, też się nie udało. Wszystko musiałam sama i w końcu wystawę zrobiłam sobie sama, prawie sama.Jedną, drugą, trzecią. Przechwalam się ?. Każdy w swoim życiu znajdzie niedoceniane ale ciekawe rzeczy , których może nawet nie pamięta a zrobił i to życie było przez to bardziej kolorowe.
        Jestem zmęczona. To minie. Jeszcze kilka metrów i …wdepnę w kolejny projekt….a gdzie odpocznienie ?….
        Na kamieniu przydomnym by usiąść a właściwie obok niego i oprzeć się plecami. Kolejny dzień i kolejne dziękuję ,że mogłyśmy zamienić ze sobą te kilka porannych słów. Dziękuję.

      2. Zdrada to ciekawość poznawania. Jeśli całe życie idziesz prostą ulicą, tak jak cię prowadzi, to w końcu przychodzi taki moment, że chcesz zobaczyć, co jest w tej bocznej uliczce, którą właśnie mijasz. Zwykle są to ciemne i krótkie uliczki. A jeśli są ciemne, to jest duża szansa, że w coś wdepniesz i później resztę życia próbujesz to zmyć. Ogólnie nie polecam😈

        1. Pozostało w grze, na co mam nadzieję, ułaskawienie prezydenckie dla nienarodzonych. Ułaskawić skazane na śmierć dzieci to coś co warto po sobie zostawić.
          Dziś kilka decyzji, kilka informacji. Są dni które wiadomości mogą mieć więcej a nie mają a są takie , które miały niczego nie przynieść a przynoszą.
          Dziś mój telefon odebrał wiadomość ,że dostanę , jeśli dam. Nie dam, nie pozwolę. Póki mogę zachowam , ile się da, wolności. Pamiętam kiedyś jak telefon stał tylko w kuchni i jeśli się było w momencie gdy ktoś dzwonił, można było odebrać. Czasem zostawiam telefon w „kuchni” a potem muszę tłumaczyć dlaczego nie odebrałam. Niewielu rozumie co to znaczy ,że telefon jest w kuchni a ja w ogrodzie.
          Poprzechwalałam się , to prawda. Narysowałam sobie możliwości a że zrobiłam to publicznie , Pani dostrzegła dodała słowo od siebie, jak spowiednik.. jak spowiednik….nie mów co robisz. Rób.
          Mam nadzieję, że za jakieś dwa tygodnie będę mogła pójść na spacer do lasu. Nie byłam chyba z rok w lesie albo były to wizyty , które nie odcisnęły piętna. Mam na ,myśli, że nie byłam w obcym lesie bo w moim jestem codziennie. Nauczyłam się bo inaczej jest niźli kiedyś było i to mi się podoba. Ogrodnik nie wykasza wszystkiego pomiędzy drzewami na równo a zostawia aleje, drogi, ścieżki i powstał gąszcz w którym psy szaleją a ja czuję się o wiele lepiej niźli kiedyś na „pustyni”. Dobry to był pomysł i korzystam z niego, razem z psami, codziennie przed pójściem do świata a telefon zostawiam w kuchni.

          1. Ostatnio odwiedziłam Panią. Nikogo nie zastałam, więc zglądałam kąty. Próbowałam coś po sobie zostawić, ale jak zwykle się nie udało. No trudno. Może innym razem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *