Katharsis

Witajcie Kochani!!!

Już dawno nic nie pisałam, ale zostałam natchniona filmem, pt.: „Szklany zamek”. Opowieść oparta na prawdziwej historii, przerażająco autentyczny portret rodziny patologicznej, trudnej, skupiającej w sobie całe spectrum emocji i niejednoznacznych, pełnych spięć relacji. Dawno juz nie oglądałam na ekranie tak boleśnie wylewających się emocji.

Dzieciństwo to jest taki etap, który przez całe dorosłe życie musisz przepracowywać. To doświadczenia z dziecięcych lat potrafią być najtrwalszym i najsilniejszym filarem odnoszonych w przyszłości sukcesów i porażek. I nawet jeśli nie pochodzisz z typowo patologicznej rodziny, to jest coś takiego jak „choroba słów”, kiedy słyszysz wciąż, że czegoś nie potrafisz, nie nadajesz się, jesteś za gruba, za chuda. To są chwasty zasiane w Twoim ogrodzie, Twoje potwory i demony z którymi musisz walczyć większość swojego życia.

„Przez całe życie ścigałem demony, a one ukrywały się w moich trzewiach. Smutne przez całe życie bać się samego siebie”.

Każdy człowiek skrywa jakąś tajemnice, którą niesie przez życie, próbując ją ukryć. Ucieka przed sobą samym, tworząc swoją własną, alternatywną rzeczywistość, nawet iluzję. I o ileż łatwiej jest walczyć z demonem, którego znamy i widzimy, to o wiele trudniej walczyć z potworem, który jest w nas. W postaci naszych słabości, grzechów i wciąż sączących się ran. Nieprzepracowane z roku na rok stają się cięższe i bardziej przygniatające. I dopóki nie zmierzysz się z tym, nie zrobisz kroku na przód. Będziesz żył zawieszony pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, nie mogąc poradzić sobie z dawnymi demonami i żalem.

„Widzisz co się dzieje na końcach żółtego płomienia? W fizyce przebiega tu granica między chaosem a porządkiem. Nie obowiązują tu żadne reguły. A przynajmniej jeszcze ich nie określono. Nasze życie to masa cząsteczek obijających się o siebie. Dlatego nie ma sensu pytanie, dlaczego urodziliśmy się w takim, a nie innym miejscu i czasie. Dlaczego poparzył Cię ogień? Znalazłaś się trochę za blisko chaosu”.

Może urodziłeś się w pełnej miłości rodzinie, może od nadmiaru miłości aż Ci się ulewa. Oczekiwania i założenia innych powodują ogromne cierpienia. A może pochodzisz z rodziny, o której wolisz nie rozmawiać. Może czas zmierzyć się z nadmiarem lub niedosytem i zajrzeć do miejsca na końcu żółtego płomienia? Może czas zajrzeć w głąb siebie? Doskonale wiem, że to trudna podróż, ale prawdą jest, że jest wyzwalająca. Nie można w nieskończoność karmić się własnymi kłamstwami. Prędzej czy później trzeba zmierzyć się się z ich mrokiem.

„Wszystkie potwory są takie same, lubią straszyć ludzi, ale wystarczy spojrzeć im śmiało w oczy i znikają”.

Czasami spotykamy na swojej drodze życia takich ludzi, którzy mają swoje potwory w środku, karmią je czerpiąc satysfakcję z obrażania i poniżania innych. To w gruncie rzeczy słabi i nieszczęśliwi ludzie, którzy żeby poczuć się silniejszymi, muszą krzywdzić innych.

Nie możemy brać odpowiedzialności za swoje dzieciństwo, ale musimy wziąć odpowiedzialność za swoją dorosłość. Obwinianie rodziców nie ma sensu, gdyż oni mieli swoje demony z, którymi musieli się mierzyć. Podobnie jak ich rodzice. Bardzo ważne jest to, kim się otaczasz. Dojrzały człowiek powie Ci kim jesteś. Niedojrzały pogłaszcze Twoje fałszywe ja. I zawsze kiedy ktoś dojrzały zagląda do Twojego wnętrza, natychmiast pojawia się zły i mówi, zobacz jak on Cię krzywdzi, jak on jest przeciwko Tobie, jak się czepia. Dojrzałość emocjonalna to piękna cecha, daje pewność siebie i odwagę aby zmierzyć się z samym sobą.

To nie był łatwy w odbiorze film, to. nie jest łatwy temat. Jest wymagający i pobudzający do szerszej refleksji, w niektórych z pewnością obudzą się własne, głęboko schowane doświadczenia i traumy z dzieciństwa, może smutna historia dziecięcych lat. Może kogoś popchnie do tego, aby stawił czoła demonom z przeszłości.

Nie znam człowieka, który nie miałby swojego demona. A może Ty jesteś pierwszy?

love Your healthy Life

17 comments

  1. ….ha ha ha ha ha ha ha ha ha… nie jestem pierwsza ani ostatnia. stek bredni o demonach tkwiących w nas odebrałam jako żałosną próbę usprawiedliwienia. Taki demon, to dopiero powód, pretekst by czegoś nie zrobić, kogoś zostawić, od kogoś się odwrócić. Jestem zmęczona sektą usprawiedliwiaczy. Od jakiegoś czasu , zaczynam tęsknić za przemocą a konkretniej za czasami kiedy to wyzywało się na pojedynek, dawało w twarz, facet obrażający kobietę, tracił zęby i to nie ze względu na wizytę u stomatologa. Teraz tutaj u Pani o demonach-fuj.fuj i jeszcze raz fuj. Iść na imprezę do Posiadacza ?…. co Pani radzi ?….może jednak skorzystam bo z Panią na spacerze spotkamy sie pewnie za tyle lat ,że ja będę śmigała elektrycznym wózkiem inwalidzkim a Pani na trzykołowym ciągniętym przez wnuczki, rowerku. A może odwrotnie.

  2. Bywa ,że gdy o :Pani myślę, tęsknię, za tym by ja spotkać, usiąść przy stoliku na przeciw, poczuć zapach, wyobrazić sobie smak. Dać się owładnąć chwilą. Dać się jej zniewolić, spętać i trwać tak szczęśliwa w bezruchu , zaspokojeniu…ale po chwili przychodzi smutek, cynizm, realizm , pewność, że to tylko niespełnialne marzenie, że jeśli by nawet je spełnić, nie da ukojenia, nie da spełnienia, nie da przyjemności oczekiwanej. Jakiś czas temu urodziła się kobieta. Tymczasem jest malutka ale rośnie. Obiecałam jej ,że polecimy , kiedyś w tajemnicy przed rodzicami , na kawę , może wódkę, do Rzymu…Może Mediolanu, Może Wenecji, może…to bez znaczenia….obiecałam jej ,że zgubimy się zaszyjemy , poza światem by dla świata się pojawić na nowo….

  3. …gdy poproszę Boga o coś zawsze to dostaję. Nigdy nie zdarzyło się bym nie dostała tego o co proszę…czasem aż strach by prośba nie zrobiła krzywdy komuś a może mi ….nie umiem poruszać się poza czasem tak by po powrocie pamiętać gdzie byłam, co robiłam i jakie wnioski wyciągnąć powinnam…

    1. Nie wiem do jakiej mocy Pani się zwraca, ale Bóg, z tego co mi wiadomo, nie daje (na szczęście) wszystkiego o co prosimy. Tak jak ojciec nigdy nie da swojemu ukochanemu dziecku brzytwy…za to szatan, daje wszystko…do czasu…aż poczuje, że zawładnął już twoim życiem. Wtedy cię upokorzy i pośle na dno.
      P.S. Te „brednie” to tylko moja wizja tudzież fantazja.

    1. Ja prosiłam by Pani nie miała do mnie żalu o moje słowa. Okrutne może ale przy kawie,wódce a że Pani lubi to winie, oczywiście. Prędzej dała bym się porąbać niźli chciała Panią skrzywdzić ale lizusostwo by się komuś przypodobać to krzywda jakiej Pani nie zrobię.

      1. Uwielbiam krytykę, nic bardziej nie motywuje. W przeciwieństwie do lizusostwa. Ale kiedy wchodzę do czyjegoś domu, nie mówię,że nie podoba mi się aranżacja, bo sznuję gusta innych. Nie obrażam tylko dlatego, że moje subiektywne odczucia są zupełnie inne. Proszę pamiętać, że za każdą twarzą stoi inna historia. Wybaczam nietakt.

        1. Niedawno napisałam komuś, ze nie wejdę do jej domu. Zostanę na kamieniu przydomnym i będę czekała. Tak , to Pani strona i stworzone przez Panią miejsce ale nie nazywajmy tego domem, czy mamy prawo takiej nazwy używać ? Jeśli tak , jakie określenia zostaną nam dla prawdziwego domu. Podoba mi się moja nazwa :”kamień przydomny”-tamtej kobiecie napisałam ,że na nim zostanę i poczekam nim wejdę o ile kiedykolwiek do jej domu i Pani napiszę dziś to samo.
          Gdy się nie mówi, gdy się nie mówi do nikogo, w taki sposób i w takiej odsłonie, nie można podziękować za możliwość i za to dziękuję . Dziękuję bardzo bo mam świadomość ,że jutro ,że już za chwilę na kamieniu przydomnym zostanę sama. Jak zawsze.

          1. Podobno dom jest tam gdzie serce, może moje serce jest tu. W każdym razie użyłam tego porównania jako metafory, chciałam przez to powiedzieć, że każdy ma prawo widzieć rzeczy inaczej. Pani również. Ale jest cienka granica pomiędzy własnym zdaniem a ocenianiem i wyśmiewaniem czyjegoś poglądu. Zostawmy ten temat. Smutne sa te dwa ostatnie zdania, które Pani napisała. Jeżeli „jak zawsze”, dzieje się jak zawsze, to może warto przeanalizować czemu zawsze tak wie dzieje? Powielane schematy? Może wszystko krzyczy „nie tędy droga”?

  4. Może, mam nadzieję, rozbawię Panią odrobinę. Problem polega na tym ,że świat nie chce się do mnie dopasować ale pozostanę przy nadziei.
    Czy smutne są te zdania …?…nie czuję w nich smutku chociaż jestem ich bohaterką. Widzę zarozumialstwo i niechęć by siebie dopasować.
    Pięknie jest dzisiaj tu gdzie jestem chociaż nie wszystko co miałam zrobić zrobiłam, nie wszystko co miałam podpisać,podpisałam. Cieszy mnie ,że żyję i cieszy mnie Starszy Pan dzięki któremu nawet jak jestem sama , nigdy nie jestem samotna.. Cieszy mnie ,że wciąż mam pewność ,że mam coś do zrobienia , tu na tym świecie a może i na kamieniu przydomnym, kto wie. Cieszy mnie ,że zrobię wszystko co mam do zrobienia , nawet jeśli owo wszystko to umrzeć.

    1. Człowiek powinien dążyć do tego by mieć fantastyczne życie zakończone bezbolesną śmiercią- nic więcej osiągnąć nie zdoła.

      1. Mam o czym Pani wspomina. Na umieranie jestem za młoda ale jeśli boleśnie to szybko-nie mam auta z systemami przeciwsamobójczymi więc mogę jeśli zechcę. Czasem mnie korci tak się dobrze rozpędzić i walnąć w drzewo…ale trochę drzewa szkoda. więc zyję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *