Niech ktoś zatrzyma wreszcie czas, ja wysiadam!

Nie mam czasu. Ile z Was powtarza codziennie to zdanie niemal jak mantrę? Czy to czas tak biegnie czy to może my oszaleliśmy i biegniemy przez życie jak opętani, gdyż trzeba osiągnąć więcej celów i być przy tym bardziej perfekcyjnym? A może tylko Ci się wydaje, że tak pędzisz, a w rzeczywistości siedzisz na kanapie z pilotem w ręku i oglądasz kolejny sezon aktualnie ulubionego serialu?

Mantra to werset, który jest elementem praktyki duchowej. Jej powtarzanie ma pomóc w opanowaniu umysłu, zaktywizowaniu określonej energii. Zatem jeśli powtarzamy jakieś zdanie w kółko, to ono staje się naszą rzeczywistością. Dlatego nigdy nie mów, że „nie masz czasu”, gdyż powoduje to jego rzeczywiste skrócenie. Trzeba pamiętać, że czas jest względny. Napewno każdy z Was słyszał o teorii względności Einsteina. W różnych warunkach nasze postrzeganie czasu jest inne. Gdy się dobrze bawisz, godziny mijają jak minuty, a gdy jesteś w pracy, w której odliczasz minuty, wtedy każda sekunda jest jak godzina.

Ja też jeszcze do tamtego roku biegłam przez życie jak szalona. Oczywiście, że nie miałam czasu! Nie miałam czasu na kino, na wyjście z koleżankami (które zresztą w końcu przestały dzwonić, bo wiedziały, że napewno nie będę miała czasu). Rozmowa z mamą przez telefon trwała pół minuty, ponieważ już w głowie miałam bardzo ważne rzeczy do zrobienia. Aż w końcu przytrafił mi się szpital. Operacja. Leżałam tam dwa tygodnie. Później miesiąc zwolnienia. Ten kto leżał w szpitalu, orientuje się jak wyglada harmonogram szpitalnego dnia. Ogólnie nuda, więc zasypiałam około 20. W normalnym życiu to niemożliwe! Pobudka o 6.00. Oczywiście zero telewizji. Kiedy wróciłam do domu, przejęłam wszystkie szpitalne nawyki. Budziłam się o 6.00 i czytałam książki. Przecież miałam czas! Czas rekonwalescencji nie pozwalał mi na szybkie przemieszczanie się między pokojami. Stawiałam więc kroczek za kroczkiem, niczym gejsza. Odnajdywałam w tym radość. Odnajdywałam radość w powolnym życiu, w niespieszeniu się. Rozsmakowywałam się w tym. A jeszcze kilka tygodni wcześniej uważałabym taki czas za bezproduktywny. Pamiętam jak kiedyś zapytałam kolegę w pracy, czy nie denerwuje go, kiedy tak bezczynnie siedzi. Odpowiedział, że „pieści się bezruchem”. Jakież to było piękne i głębokie stwierdzenie, które zapadło mi w pamięć. Nie jestem pewna czy wtedy odebrałam to jako coś mistycznego, ale na pewno w jakiś sposób mną wstrząsnęło, gdyż pamiętam je po dziś dzień.

Już wtedy kroczyłam swoją ścieżką rozwoju duchowego. Wiedziałam więc, że jest to dla mnie lekcja, wiedziałam, że muszę z niej wyciągnąć jak najwięcej, że wszystko w naszym życiu dzieje się nie bez przyczyny. Skoro więc tak cudownie czułam się w slołlajfowym życiu, to po co przyspieszać? Polska rzeczywistość jest jednak taka, że jak się nie spieszysz, jak robisz wszystko ale swoim, nienarzuconym tempem i jeszcze się do tego nie stresujesz, to znaczy, że jesteś lekkomyślny.

Nie pasuję zatem do polskiej rzeczywistości. Miałam wybór, mogłam pozwolić sobie na powrót do tak zwanej „normalności”, do niebezpiecznej prędkości, ale zobaczyłam jak przyjemnie jest mieć na wszystko czas i nie martwić się upływającymi minutami. Często na swoim instagramie wstawiam zdjęcia rano z kawką i opisuję jak uwielbiam krzątać się po domu z myślą, że jeszcze cały dzień przede mną, a w tak zwanym między czasie coś posprzątam, zrobię listę zakupów. To jak postrzegasz swój czas sprawia, że go masz, albo go nie masz. Zaskakujące, jak nasz umysł potrafi odbierać rzeczywistość zgodnie z naszą wolą.

Wiem, że czasem można naprawdę tego czasu nie mieć, bo jesteśmy przytłoczeni zadaniami, jednak często jest tak, że mówiąc „nie mam czasu” mamy na myśli „to nie jest dla mnie priorytet” po czym wchodzimy na skrzynkę pocztową sprawdzić maila i budzimy się po trzech godzinach scrollując facebooka, podglądając ludzi na instagramie lub czytając jakieś artykuły , których nagłówki kazały Ci się kliknąć. Świadomość jest kluczem do wszystkiego. Ja ograniczyłam telewizję do absolutnego minimum, na instagramie (który traktuję jako narzędzie mojej pracy) obserwuję tylko profile ludzi, którzy są dla mnie inspiracją, od których mogę czerpać wiedzę i z którymi mamy podobne zainteresowania. Nie tracę więc czasu przeglądając zdjęcia celebrytów, którymi akurat na tym etapie życia nie jestem zainteresowana. I choć zadań mi przybyło, bo chociażby blog, który zaczęłam prowadzić w tym roku, co za tym też idzie media społecznościowe czy studia, które są wynikiem mojej pasji, to czasu wcale nie mam mniej. Tylko zaczęłam tym czasem świadomie zarządzać.

Czasami warto dostać takim obuchem rzeczywistości w głowę, żeby się ocknąć i zrozumieć co w życiu jest ważne. Ja zrozumiałam, że dla mnie w życiu najważniejsze jest, oprócz dobrego zdrowia i odrobiny słońca, pełna znaczenia rozmowa z przyjacielem, który MA CZAS! Przecież kiedyś wszyscy mieliśmy dla siebie czas, dziś wiem, że nie jest to ani proste ani łatwe do zrobienia. A przyjaźń by przetrwała wymaga i czasu i poświęcenia. Naprawdę warto o tym pamiętać w tym coraz szybciej pędzącym świecie, bo im jesteśmy starsi tym trudniej znaleść wolne godziny i tym trudniej zaufać świeżo poznanym ludziom.

P.S. Znajdziesz czas, żeby zostawić komentarz?

17 comments

  1. Dla mnie najsmutniejsze jest powtarzanie „nie mam czasu na odpoczynek, bo jeszcze tyle muszę zrobić”. Ja od jakiegoś czasu odpoczynek i dbanie o siebie stawiam na totalnie pierwszym miejscu. Za dużo naoglądałam się w życiu obrazków, że ktoś nie zdążył odpocząć. Czy naprawdę najwyższą ambicją człowieka jest pogoń za sukcesem, poświęcanie się dla pracy, robienie nadgodzin, aby mieć więcej pieniędzy? Ja wybieram życie proste i skromne, byle w spokoju. A spokój to niespieszność. Więc nie spieszę się i spokojne przyglądam, jak innym ludziom życie przelatuje przez palce. Czas, jaki mam na tej Ziemi jest dla mnie bardzo cenny. Aby się nim cieszyć i przeżywać go w pełni, nie chcę się nigdzie spieszyć 🙂

    1. Jest takie buddyjskie powiedzenie, że człowiek całe życie ciężko pracuje, żeby mieć pieniądze, tracąc przy tym swoje zdrowie. A na starość wydaje te pieniądze, żeby być zdrowym. Za czym ten świat tak pędzi, nie mam pojęcia? przecież wszystko mamy.

  2. Całkiem niedawno temu nauczyłam się odpoczywać i nieco spokojniej podchodzić do życia. Nie zawsze muszę mieć wszystko posprzątane i można czasem odpuścić trochę pracy. I żyje mi się zdrowiej i na wszystko znajduję czas 🙂

  3. Przyszło mi na myśl by napisać do Pani prywatnie….no tak …ale to nie jest ulica, knajpka. Nie da się podejść i zapytać czy ma Pani ochotę na …napisanie książki….

    1. Książkę…? No tak to mnie już dawno nikt nie zaskoczył☄️
      Oczywiście rozumiem, że to jakaś metafora, ale jaka🤔

      1. Sprawdziłam maila i nic mnie tam nie zaskoczyło a może zaskoczyć nie może bo to wszystko inaczej działa niźli mi się wydaje. Pani ma wiele zdjęć i patrząc zastanawiam się …czy na zdjęciach jest kobieta czy mężczyzna. Nie dam sobie odciąć dłoni stawiając na jedną kartę. Ja jestem sumą wyobrażeń . Dostaję możliwość bycia wszystkim i nikim . Bez tego trudno mi by było tu istnieć .
        Metafora ?…. ależ nie…. żadna metafora ale mam sobie jedną wątpliwość….czy mam dość cierpliwości w sobie. Czy mam w sobie dość obrazków do pokazania by można było je w sensowny sposób zamknąć okładką….
        Pamiętam, doskonale pamiętam jak kiedyś do mojej złotej klatki zaprosiłam i napisałyśmy …ja książkę a ona życie. Kiepsko się to dla nas skończyło ale siedzenie samej w klatce…

        1. …siedzenie samej w klatce, pozwala poznać siebie. Schodzić na głębokość, o której istnieniu nawet się nie wiedziało.
          Myślę, że życie nie jest aż tak przenośną metaforą, śmiem nawet twierdzić, że jest o wiele prostsze. Może być prostsze…bo miłość, szacunek, przyjaźń, rodzina to proste elementy szczęśliwego życia. Wydaje mi się, że ludzie boją się ograniczeń. A dla mnie tam gdzie kończy się ograniczenie, zaczyna się wartość.

          1. dziękuje. Czekałam. Czekałam na Pani słowa dzięki czemu, mój czas nie był czasem zmarnowanym. Czekanie na kogoś jest dobrym czasem ,ciekawym czasem, czasem który ma wartość.
            Czytałam przed chwilą coś o holokauście i przyszło mi na myśl….że największą karą jaka może spotkać oprawców to wybaczenie…. Czy to może być tezą prawdziwą?.
            Napisała mi Pani o swojej klatce. Dziękuję.Mojej Pani nie pozna nim nie włoży moich butów ale czy to może być pięknym doświadczeniem? . Gdyby nie było pięknym, po cóż się nim delektować. Pomyślałam,że gdyby przyszła Pani niewidoma do mojego świata, mogła bym spróbować namalować go dla niej ….najpiękniej jak potrafię i może by to było piękne dla Pani.
            Dziękuję.Czekam na Pani słowa.Może nawet tęsknię.

          2. Dziękuje, że czekałaś. To bardzo miłe. Może nawet bardziej niż czekanie na kogoś. Zatrzymałam się na chwilę na zdaniu o wybaczeniu i oprawcy. No nie wiem. Musielibyśmy przyjąć, że oprawca ( czyli ten zły) ma sumienie. Ale gdyby miał sumienie, nie byłby oprawcą, ale …trzeba by założyć jego buty. Zostawmy to. Temat jak widać jest złożony, acz ciekawy. Lubię takie psychoanalizy.
            Tę drugą cześć pominę, bo nie rozumiem, tzn. w moim odczuciu brzmi jak propozycja…matrymonialna 🤔😁

    1. Tak np.: małżeństwo jest pewnego rodzaju ograniczeniem ale i wartością samą w sobie. Boimy się ograniczeń, gdyż myślimy, że utracimy część siebie, a wystarczy zmienić perspektywę postrzegania i zobaczymy, że zysk jest o wiele większy. Otrzymujemy ciało i duszę drugiej osoby, ze wszystkimi jej myślami, emocjami, mądrością. To korzystna wymiana.

  4. Czekałam i dziękuję, że Pani przyszła. Chcę tu być .
    Nie ma większego błędu na polu walki,jak niedocenienie wroga. Nie ma większej niegodziwości jak odmawiane oprawcy sumienia. Pamiętam, słuchałam ,zapisków Wyszyńskiego, kardynała, króla, wszak był inter rex. Nie był pogniewany na tych , którzy go uwięzili….gdyby prawdą było ,że oprawcy nie mają sumień, nie wspominał by ,że nie ma do nich żalu…bo po co….Pamiętam ,że Kolbego nie zabił głód,dobił go Niemiec….może dlatego ,że miał sumienie a ono robiło mu mętlik w głowie. Zabił Kolbego przecież nie dlatego ,że ten nie umierał…zabił bo ten nie miał do niego żalu. Kolbe swoją miłością nieprzyjaciół skazał Niemca….Zabawne…..prawda ?….skazaniec wykonał wyrok. Tak myślę. Dzisiaj, teraz ,tutaj. Jutro może być inaczej ale dziś jest tak. Pani wie ,że nie zgadzam się z Nią ,że to psychoanalizy….dziękuję, że Pani to wie i nie gniewa się na mnie. Przepraszanie za niegodziwości zabiera mi zbyt wiele czasu w życiu więc tego nie robię,zbyt często.
    Pani nigdy nie kochała ?….Wszak nie z autopsji aa z wiedzy słowa o małżeństwie, proszę zastanowić się raz jeszcze,bo może to błąd jakich ja robię wiele….słowa źle oddają odczuwanie. Ja nie umiem kochać biblijnie, mężczyzny…. to taka moja wada ale wiem i nie kwestionuję co to miłość a miłość to przecież….dać spalić, za drugiego i nie ma w tym najmniejszego interesu….straty, zysku,odsetek….. Nie ma żadnej wymiany.Miłość to ja dla kogoś,wszystka,cała, bez końca i początku….nawet wszak miłość do kogoś kto nas zabije. Więc Pani ,nie kochała… hm… czym jesteśmy starsze tym trudniej kochać. Dzieci kochają tak ,że to widać potem już mniej widać albo wcale.
    Małżeństwo…. coś czego nie poznam….inne walczą, udają ,że …chcą mieć nazwę…nazywać się małżeństwem….zabawne….ileż w tym egoizmu…
    . Zjem bułkę z wędliną. Nie mam masła chociaż lubię. Zegarek pokazuje 17.05 Termometr pokazuje również.
    To nie była propozycja matrymonialna. To była propozycja miłości. to z miłości oddaje się komuś, siebie…..by było mu miło,by coś przekazać,pokazać,co nam wydaje się ważne. Wiem to nie jest szczere wyznanie . Kiedyś pomyślałam ,że gdyby każde :”nienawidzę”-zastąpić :”kocham”- to nic że nieszczere….nieszczere dziś, jutro ale może kiedyś….zaczarowywanie…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *