Odnaleźć siebie…

Krótka historia. Jedzie kobieta samochodem przez ciemny las. Nagle samochód psuje się i staje na środku drogi. Kobieta próbuje uruchomić samochód, ale nic to nie daje. Nagle przy samochodzie staje jakiś dziwny człowiek o strasznej twarzy i szarpie drzwi. Ona jeszcze bardziej próbuje uruchomić samochód. A tu nic. On próbuje jej coś mówić. Ona cała spanikowana. Nie słucha, skupia się tylko na uruchomieniu samochodu. On wybija szybę kamieniem. Próbuje otworzyć drzwi od środka. Ona krzyczy- pomocy! On ją siłą wyciąga z samochodu. Ona z całej siły broni się, trzymając się kierownicy. Kiedy już ją wyciągnął, w ten samochód wiechał pociąg. Tak, jej samochód stanął na torach. Ona tego, nie wiedziała, a ten człowiek widział, że w ten samochód zaraz uderzy pociąg. Podobnie jak my czasami zostajemy wyrzuceni na tory i miotamy się niewiedząc w którym kierunku iść. Być może walczysz i szarpiesz się z Bogiem od dłuższego czasu. Trzymasz się kurczowo tej kierownicy i usilnie próbujesz kierować swoim życiem, chcesz wszystko zrobić sam. Tylko nie widzisz, że tam już jedzie pociąg pełny demonów. I wjedzie na Twoją stację w 2021.

Jesteśmy zbyt głupi i zbyt ślepi, żeby sami kierować swoim życiem. Zresztą człowiek zawsze jakiegoś podszeptu słucha. Owszem, możesz próbować, masz wolną wolę. Ale gdzie tu logika? A podobno wiara jest irracjonalna. Dużo się dziś mówi o wolności, o wolności wyboru. Chociażby w kontekście aborcji, odnoszę wrażenie, że dla protestujących ważniejszy jest wybór niż sama aborcja. Przyglądając się światu i ludzkim wyborom jakich dokonują, nie boję się samego wyboru, wolność to piękna sprawa, ale boję się tego z tą wolnością i wyborem zrobią. Mnie wolność kojarzy się raczej z żywiołami aniżeli z wyborami. Za to mogę wybrać kim chcę być.

Do pewnego momentu w życiu, choć mamy zdrowe oczy, to jesteśmy ślepi. Albo może chcemy tacy być, bo to łatwiejsza droga. Nie ma nakazów ani zakazów. Możesz być smakoszem w pijalni soków życia. Możesz dowoli korzystać z uroków życia i brać wszystko co oferuje dzisiejszy świat. A dzisiejszy świat ma nieograniczone możliwości- z zabawą w Boga włącznie. Właściwie to można by pomyśleć, że wybierając Bożą ścieżkę jesteśmy głupi, bo pozbawiamy się masy atrakcji życiowych, albo, że jesteśmy nieudacznikami, którzy nie potrafią pokierować swoim życiem, tylko wolą zawierzyć się Bogu, którego nigdy nie widzieli. Totalne szaleństwo. Droga z Bogiem to nie jest łatwa droga. Jest pełna wyrzeczeń. Musisz wyrzec się samego siebie, tego jak zaplanowałeś swoje życie, a my w planowaniu jesteśmy świetni. Iść przez życie podążając za głosem. To jest dopiero challenge! Czujecie wyzwanie? Szaleństwem nazywa się imprezowanie do upadłego, zdrady, narkotyki, a w moim świecie szaleństwem jest wytrwać na ścieżce dobra. Mnie nic tak nie chwyta za serce jak dobro, które widzę w drugim człowieku.

Aby podążać za głosem, trzeba najpierw ten głos usłyszeć. Ale jak wśród tego hałasu i zgiełku usłyszeć głos, który wydobywa się z dna naszego serca? Jest tylko jedna droga- zawierzenie, spowiedź i modlitwa. Taki sercowy remont generalny. Wysprzątać swoje serce tak jak sprząta się pokój z całego syfu, który gromadzi się latami.

Jak mam mieć pewność, że droga, którą wybrałem to właściwa droga?

Biblia to nie jest łatwa lektura, do której możesz zajrzeć w tak zwanym międzyczasie. Oczywiście to jest pobożna myśl, ale nie łudź się, że nawiążesz relację z Bogiem i pojmiesz co do Ciebie mówi. Do czytania Biblii potrzebna jest łaska Ducha Św. Kiedy zaczynałam czytać Biblię, czułam się jak trzy letnie dziecko, które coś gaworzy i udaje, że czyta. Zaczęłam czytać Biblię z wielu powodów, jednym z nich było szukanie swojej tożsamości, tego kim jestem, po co tu jestem i dokąd zmierzam. Takie podstawowe pytania egzystencjalne. Takich pytań nie zadajemy sobie, kiedy wszystko nam wychodzi, kiedy mamy łatwe życie, tylko wtedy kiedy odczuwamy brak. W tej księdze zawarta jest cała nasza historia i historia zbawienia. Czytając jedną z historii Starego Testamentu, wiedziałam, że jest to o mnie. To nie było zwykłe poruszenie serca, tam były fakty. I wtedy wiesz już gdzie byłeś, w którym miejscu swojej historii jesteś i dokąd zmierzasz.

Jak wrócić do samego siebie?

Aby spotkać się z samym sobą, trzeba wyruszyć na pustynię. Nie tam gdzie są piękne widoki, nie tam gdzie wiele się dzieje, tylko na pustynię. Tylko na takim pustkowiu człowiek może spotkać się z samym sobą. Wielu ludzi jest utrudzonych życiem, bo nigdy nie spotkało się z samym sobą. Niektórzy się wręcz unikają, wchodząc w alkohol , narkotyki, towarzystwo. Robią wszystko, żeby tylko broń Boże nie trafić na pustynię. Wolą być od rana do wieczora na życzenie innych. Odgrywać swoje role i teatry życia.

Pustynia to jest moment życia, który następuje po nawróceniu albo ocknięciu się. Na początku nawrócenia zwykle, jest tak, że Bóg aby Cię przekonać o swoim istnieniu daje Ci cały czas prezenty w postaci zbiegów okoliczności, czyli ukrytej interwencji Pana Boga. Tak na marginesie, Żydzi wierzą, że kiedy Bóg chce coś zrobić, ale nie chce, żeby inni dowiedzieli się, ze to On, używa „przypadku”. I kiedy nazbiera Ci się tych „przypadków” zaczynasz nazywać je cudami, gdyż tylko dopuszczając takie myślenie, możesz jeszcze w miarę racjonalnie to sobie wytłumaczyć. Żyjesz wtedy jakby na haju, jesteś zakochany w Jezusie, Twoje serce jest przepełnione miłością , tak że Ci się ulewa, a inni mogą z tego czerpać. Chcesz to wykrzyczeć światu, oczywiście trochę się hamujesz, żeby inni z Twojego otoczenia nie pomyśleli, że coś z Tobą nie tak. Choć i tak będą tak mówić. O mnie mówili, że napewno teraz to już pójdę do zakonu. Raczej mi to nie grozi. Zaufaj sobie, swojej intuicji i nigdy nie oglądaj się za siebie. Tego już nie ma. Nie wstydź się siebie ani swoich porażek, bo Twój sukces mierzony jest sumą Twoich niepowodzeń życiowych. Nie przejmuj się ludźmi, którzy gadają za Twoimi plecami, oni zawsze tam byli i tam pozostaną. A Ty idź w tym czasie spełniać swoje marzenia. Po tym jak już temat zostanie obśmiany i przez to mniej odosobniony, zacznie się zaciekawienie i zastanawianie- a może jednak coś w tym jest…I tak stajesz się siewcą dobrej nowiny. Moje ziarno zostało zasiane kilka lat wcześniej, żeby po latach mogło wykiełkować. I kiełkuje cały czas. Trafiło na bardzo niecierpliwy grunt. Ja bym chciała już jeść dojrzałe, soczyste owoce, a tymczasem…pustynia…

A Ty, w którym momencie swojego życia jesteś? Zadajesz sobie pytania o sens istnienia? Wyszedłeś z Egiptu? Przeszedłeś już Morze Czerwone? Przyszedł do Ciebie już Mojżesz, Anioł? Zawarłeś z Nim przymierze? A może jesteś tu gdzie ja, na pustkowiu? Wbrew pozorom , to bardzo przyjemne miejsce. Niby pustkowie, niby nic się nie dzieje, ale jak podsumuje ostatnie tygodnie, miesiące, to jestem zdumiona jak wiele odkryłam, poznałam, zobaczyłam, dokonałam…

Odkrywaj siebie & love Your healthy Life 😉

14 comments

  1. Do mnie religia chrześcijańska nie przemawia ,ale jest w niej wiele uniwersalnych prawd i wartosci, zreszta jak chyba we wszystkich religiach. Wolność dla mnie oznacza także wolnosć wyboru. Jak pokierujemy swoim życiem, jaką będzie miało wartość i jakość. Za nikogo życia nie przeżyjesz, kazdy musi znaleźć własną ścieżkę do osobistego szczęścia i połączenia się z boskościa, z Naturą, Najwyższym Ja, Źródłęm, Bogiem – jakkolwiek to nazwiemy.
    A co do czasu ostatnich tygodni, to też mam podobne odczucia. Mam wrażenie że wykonałam sporą pracę wewnętrzną.

    1. Z tymi wyborami to nie taki prosty temat moim zdaniem. Gdyby każdy korzystał z wolności wyboru, to strach by było wyjść na ulice. Cywilizacja, na szczęście dla nas wymusiła pewne ramy, których musimy się trzymać.
      Często wydaje nam się, że stoimy w miejscu, bo pochłania nas rutyna życia, ale z czasem widać, że żółwim krokiem doszliśmy do jakiegoś konkretnego miejsca.
      Pozdrawiam i dziękuje 😘

  2. Pustkowie to trochę jak biała czysta kartka….
    Dla mnie Wolność to zawsze podróż, i ta daleka i ta całkiem bliska, czuję posmak wolności właśnie w drodze i taki rodzaj wolności mi odpowiada. Biblia to skok na głęboką wodę, a ja jeszcze tak dobrze nie pływam… 😉
    Gdzie jestem pytasz? Mam nadzieję że tam gdzie powinnam, nawet jak myślę że nie powinnam… Ściskam ciepło!

  3. Może mam łatwiej bo jako żydówka mam specjalne względy u Boga , wg pisma bo prawda jest taka że wszyscy mamy względy takie same. Wierzący, niewierzący, źli dobrzy. Wszyscy jesteśmy dziećmi Ojciec, jak to ojciec, fochy może stroić ale da się za nas pokroić zawsze i wszędzie i nic przed tym nie jest w stanie go zatrzymać. Nie rozumiem tego dystansu jaki tworzą nam religie względem Boga. Wymagania, zasady, normy litanie, odpusty,posty itp….to dobre jako miejsce w którym możemy i powinnyśmy sobie odpowiedzieć na ważne pytania ale ,żeby to nam ograniczało kontakt z Bogiem—ależ…proszę…która z Pań z Bogiem piła wódkę, piwo , sok z wiśni, wino,. Która się przytuliła po spieprzonym przez nas same dniu jak do ojca i ze świadomością ,że nawet z największego bagna przychodząc-On nas nigdy nie odtrąci.
    PS
    Aborcja to nie jest żaden wybór. Wybór mamy wcześniej-prawo do decydowania czy pozwolimy dziecku się począć czy nie . Przypadek też jest wszak naszą decyzją. Aborcja to nie wybór-to mord niewinnego człowieka. Mord .

    1. Religia + Kościół= Wspólnota, która daje wiedzę, wsparcie duchowe, siłę, uczucie przynależności, do czegoś wartościowego. Pani to pewnie wyższy level.
      Absolutnie zgadzam się z „PS”.

  4. …od miesięcy mam ze snem bałagan nieposprzątany i w środku nocy wsiadam do pociągu , na szczęście pustego i kładę głowę na twardej kanapie drugiej klasy i próbuję dojechać dalej, jeszcze dalej , jeszcze kawałek. Bywa ,że się udaje a bywa ,że z pociągu mnie wyrzuca konduktor bilety sprawdzający. Rytuały.
    Ciężko z nimi walczyć. Gdy nie bolą , mogą być zamknięte anegdotą w rozmowie. Tęskni Pani za owocami jak ja za ludźmi a może tęsknimy za tym samym. Bo są ludzie do życia, do kawy, herbaty, pomocy przy sprzątaniu, pomocy w dokumentacji , pomocy przy aucie ,pomocy przy rowerze ale i na końcu listy są ludzie do latania , tacy z którymi lata się najpiękniej i lata się tak daleko do miejsca z którego wszystkie nasze dzienne sprawy małe i śmieszne. Są ludzie do latania daleko…i jak Pani wiem ,że oni na końcu listy jak owoce dojrzewają długo, wydaje się ,że za długo.
    Szczęść Boże …pozwalam sobie napisać chociaż chciałam napisać coś inaczej ciepłego.

  5. Dzisiaj napisałam mojej kochance list a w nim odpowiadałam na zdanie o marzeniach. Pytała czy marzyłam o niej a ja jej odpowiedziałam ,że moje marzenia zawsze się spełniają więc wolę zdać się na to co dzień przyniesie kolejny, nowy. Napisałam też coś więcej, że mam marzenie , które spełnia mi się a potem znów czekam na jego realizację i spełnia się i znów. Spacer z kobietą za rękę, po ogromnym, nieznanym lesie, boso najlepiej….Kiedyś znałam kobietę z którą bywałyśmy często na takim spacerze ale już jej nie ma , odeszła do swojego życia. Nie spotkałam takiej z którą bym poszła dwa razy na taki spacer więc wciąż czekam …na spacer a może na tą z którą zrobię to wiele razy-sama już nie wiem.
    Dziękuję za to miejsce u Pani i jej przyzwolenie na moje latanie w myślach moich …. Szczęść Boże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *