Opowieść wigilijna – na podstawie powieści mojego życia.

Któż nie zna „Opowieści wigilijnej” Karola Dickensa? Jedna z moich ulubionych pozycji czytelniczych i filmowych w okresie przedświątecznym. Książka opowiada o samotnym i zgorzkniałym skąpcu Scroogu, który uważa, że święta Bożego Narodzenia są wymyślone przez szalonych katoli, którzy do niczego w życiu nie potrafią dojść. Nawiedza go wspólnik Marley, zmarły przed siedmioma laty w wigilię Bożego Narodzenia i zapowiada mu , że w nocy odwiedzą go trzy Duchy -przeszłości, przyszłości i teraźniejszości. Marley jest spętany ciężkimi łańcuchami, które musi dźwigać po śmierci, a które sam sobie wykuł na ziemi, kawałek po kawałku, swoimi grzechami.

Każdy z nas snuje swoją własną opowieść, każdy z nas ma coś do opowiedzenia i każdy z nas tworzy swój własny łańcuch wykuty z grzechu. Codziennie dokładamy kolejne ogniwo. Zdajesz sobie sprawę z ciężkości swojego łańcucha?

Mamy teraz piękny czas adwentu, oczekiwania na przyjście Jezusa. To dobry moment na wyciszenie i oczyszczenie swojego serca. To najlepsza inwestycja w siebie samego i swoje życie. Bóg nie będzie mieszkać w salonie naszego serca, jeśli zabawiamy diabła w podziemiach naszych myśli. To jest czas, żeby zmierzyć się ze swoimi cieniami. Aby to uczynić, potrzebujemy poznać siebie, a żeby poznać siebie, musimy wpuścić do naszego wnętrza Ducha przeszłości, który pomoże nam poznać nasze wady, grzechy, słabości i …cnoty. To czas łaski, by móc lepiej poznać siebie, łaski przyglądania się własnemu sercu. Znowu z czystego „przypadku”, piszę „znowu”, gdyż jak czytaliście mój poprzedni post, 👉( http://loveyourhealthylife.pl/jestem-moherem/) to wiecie jak to jest z tymi „przypadkami”, wzięłam udział w rekolekcjach duchowych ofiarowania się Maryi według św. Ludwika Marii Grignion de Montforta. Jest to 33 dni rozważań i medytacji po, których składa się Akt Ofiarowania Jezusowi przez Maryję. To niesamowite jak w trakcie tych rozważań Maryja przeprowadza nas przez całe nasze życie ukazując nam nasze słabości i grzechy, nie po to żeby nas poniżyć, ale po to, abyśmy to zobaczyli i uzdrowili nasze dusze. Najlepsze nasze uczynki bywają zwykle splamione i skalane przez zło, które w nas tkwi skutkiem naszej skażonej natury. Kiedy się wleje czystej, przezroczystej wody do cuchnącego naczynia , którego wnętrze nie jest czyste, wówczas czysta woda psuje się i łatwo przesiąka przykrą wonią. Duch Przeszłości oświeci wiele zakamarków naszej duszy, pamięci, różnych wydarzeń z przeszłości. Ten dar rekolekcji, jest darem Boga dla mnie, dla nas. Jest wyjątkowym czasem aby przyjrzeć się naszemu sercu. Tyle jest człowieka w człowieku, na ile stanie się bezinteresownym darem z siebie dla innych. Każdy z nas ma jakieś tęsknoty. Z czasem przekonujemy się, że jedną z podstawowych jest pragnienie bycia sobą i bycia kochanym właśnie takim jakim się jest. Swoją tożsamość można odkryć tylko w relacji z drugim człowiekiem. Staje się on dla nas lustrem, w którym dostrzegamy prawdę o sobie. A jak nauczyć się miłości w świecie kochania dla przyjemności i za pieniądze? Ja staram się jej uczyć od Jezusa, który pokazuje, że kochać znaczy umierać. Może właśnie dlatego dziś tak mało miłości, bo wielu za bardzo ceni swoje życie?

Co roku mój adwent polegał na tym samym, czyli odejmowaniu sobie od ust tego co się najbardziej lubi. Albo dotrwałam albo nie. Na dwoje babka wróżyła. Czy robiłam to w imię Jezusa? Bynajmniej. Robiłam to dla siebie. Nie miałam głębszych refleksji nad te, że stracę na wadze. W tym roku jest inaczej. Głęboko przeżywam czas oczekiwania narodzin Mesjasza. Człowieka Boga, który przez swoją śmierć pokazuje nam jak żyć. Dziś karmię się Słowem Bożym studiując Biblię. Biorę udział w rekolekcjach. Wyzbywam się Ducha tego świata, zapraszając Ducha teraźniejszości do swojego życia, który pozwala mi zobaczyć moją postawę życia, tzn. błąd moich wyborów, moje grzeszne postawy i odstępstwa od prawdy, wszystko to, co oddaliło mnie od Boga. Trudno w dzisiejszym świecie nie tracić wiary. Zewsząd jesteśmy bombardowani światłem iluzji. Przebodźcowani z każdej strony. Pycha, aprobacja, szukanie siebie, sukces- oto właśnie narkotyki, od których uzależniło nas współczesne społeczeństwo. Gdy ich nie mamy, zawsze bardzo cierpimy. Wiara jest jak samolot, może być wielka i będziemy mieć siłę, aby wznosić się coraz wyżej, widząc większą perspektywę, a może być mała i będziemy sobie szybować nad ziemią, skupieni na sobie i tak będziemy lecieć na tej samej wysokości dopóki wiatr będzie nas niósł, ale gdy wiatr ustanie, to droga się skończy i nastąpi bolesny upadek. Dlatego postanowiłam zejść z tronu mojego życia, mówiąc, że królowa jest tylko jedna-Maryja. Pierwszego stycznia odbędzie się uroczysty Akt Ofiarowania się Maryji, będąc Jej niewolnikiem, powierzam Jej swoje życie, ustępując tronu. Data nie jest przypadkowa, dokładnie rok temu zaczęła się dokonywać zmiana w moim życiu, przedziwny zbieg zdarzeń sprawił, że dokładnie rok później nastąpi przypięczętowanie nowego życia.

Jestem dziś w tym miejscu, że nie boję się odwiedzin Ducha przyszłości. Nie martwię się o jutro, bo zobaczyłam wczoraj i podoba mi się dzisiaj. Czuję jak niesie mnie fala konsekwencji czyichś wyborów. To jest potężna fala, a mimo to potrafię się na niej utrzymać, o co bym siebie nie posądzała. A to dzięki temu, że postawiłam Boga na pierwszym miejscu, a jeśli On jest na pierwszym miejscu, to znaczy, że wszystko jest na właściwym miejscu. Wiele rzeczy w naszym życiu nam się nie podoba, czasem doświadczamy serii nieszczęść, ale musimy dostrzec szerszy kontekst, który byłby niemożliwy do uchwycenia, gdybyśmy nie przeżywali naszego nieszczęścia. Zostaliśmy złapani w naszej teraźniejszości, która stanowi jednak część czegoś większego, czego jeszcze nie rozumiemy. Gdybyś tylko mógł ujrzeć to co widzi Bóg w szerszej perspektywie, sam byś przyznał, że wybrał byś dla siebie dokładnie ten sam los. Pewne rzeczy po prostu muszą się wydarzyć, żebyśmy przejrzeli na oczy i wrócili na właściwą ścieżkę…

Te trzy duchy, choć tylko umowne, to bardzo realistycznie i namacalnie wręcz potrafią przeprowadzić przez zakamarki naszych dusz. Możemy dowiedzieć się o sobie prawdy, która była skryta na dnie serca. Nikt z nas nie jest przecież idealny, każdy ma coś na koncie swojego sumienia. Możesz je wyczyść tkając płaszcz dla swojej duszy z dobrych uczynków. Miłość, przebaczenie, wiara jest tym co nas niesie. Nie bój się zacząć od nowa. Tym razem nie zaczniesz od zera. Zaczniesz od DOŚWIADCZENIA.

Nie mogę doczekać się tej Wigilii, jak żadnej poprzedniej. Choć będzie w okrojonym składzie, to będzie więcej prawdziwych i głębokich uczuć, emocji i przeżyć. Te święta będą magiczne, czego sobie i Wam życzę…

9 comments

    1. Nigdy nie bałam się mówić tego co myślę i czuję. A to zaleta jak i przekleństwo. Napisałaś ważną rzecz, że idę pod prąd. Zobacz jakie mamy czasy, pisanie o wierze i Bogu to odwaga a przecież powinno być na odwrót.
      Pozdrawiam i dziękuje za życzenia i ja rownież życzę Ci Wesołych Świąt.

  1. Post poruszający wiele ważnych i pięknych przemyśleń. Tekst życie. Napisałaś nam interesującą opowieść zwłaszcza teraz przed Świętami odegrać może znaczącą rolę… „Jestem dziś w tym miejscu, że nie boję się odwiedzin Ducha przyszłości. Nie martwię się o jutro, bo zobaczyłam wczoraj i podoba mi się dzisiaj” – by do tego dojść każdy potrzebuje swojego czasu i swojej drogi, to jest dobry cel. Pozdrawiam i życzę Ci dobra.

    „Jest mnóstwo rzeczy, które przyniosły mi wiele dobrego, choć nie przyniosły mi żadnego zysku. Taką rzeczą są właśnie święta Bożego Narodzenia. Oczywiście, jest to czas hołdu i czci dla samego wydarzenia, ale dla mnie te święta to także miły czas dobroci, wybaczania i miłosierdzia” – Charles Dickens – Opowieść wigilijna

    1. Dziękuje za pokrzepiające słowa. Piszę to co czuję i jak czuję. Traktuje to miejsce jak swój Dzienniczek przemyśleń. A, że jestem poszukiwaczem to mam trochę tych myśli nieuczesanych. Rownież życzę Ci wszystkiego dobrego.

  2. …pani na wysokości , ja niezmiennie z moralnego dna. Pani mówi i ja mówię. Pani mówi prawdę. Ja piszę prawdę. Ja prostytutka niepraktukująca. Pani …robi wysiłek w kierunku świętości , którego ja nie robię .Celem jest to samo miejsce. Pani robi wysiłek w kierunku świętości a ja nawet pod uwagę nie biorę bym poszła drogą podobną a jednak celem jest to samo miejsce. Trafiam lub jestem kierowana w miejsca tworzone przez ludzi wyjątkowych. Wartościowych. …jak dotąd, kim by nie byli z obrazka na którym stoją, zrzucałam ich obrazek na podłogę a potem zbierał go odkurzacz codziennych porządków. Spotykam teraz Panią ,jej ,przez nią tworzony wizerunek, postać( nic w tym złego , nie piętnuję, czasem doceniam). Pani, …robi wysiłek w kierunku świętości a ja tego wysiłku nie robię. Rzecz w tym, tu się zamyślam… czy wysiłkiem jest modlitwa, czy wysiłkiem jest kontemplacja , czy wysiłkiem jest adorowanie czy wysiłkiem jest… czy uśpieniem jedynie… -szanowny Pani św Piotrze, służę uprzejmie tu mam dokumentację, …chrzest , bierzmowanie, dziewięć piątków, litania, nowenna. Rozumiem ,że wszystko się zgadza i mam miejsce według umowy zarezerwowane. To sprawdzenie to tylko…. ale zaraz-ta …ona nie miała nic , żadnego CV…jakiś świstek tylko i została wpuszczona…ale jak to tak… mieliśmy umowę…- nie, to pani wymyśliła sobie ,że litania wystarczy.

    1. Drogi Kloszardzie czy też Pani Kloszard😉, wielka przyjemność czytać Panią, ale też nie lada wyczyn zrozumieć. Bardzo spodobało mi się zdanie „prostytutka niepraktykującą” i powiem Ci, że ja pisząc to co pisze, czy to tutaj czy na instagramie ( gdzie mimo poświęceń na zdjęcia, bardziej chodzi mi o przekazanie treści) czuję się czasem jak prostytutka, która obnaża się słowem a nadmienię, iż nie leży to w mojej naturze. Kiedy byłam daleko od Boga, a było to całkiem niedawno, jak słyszałam ludzi publicznych opowiadających o Bogu, mówiących swoje świadectwa, byłam przekonana, że chcą się w ten sposób wypromować. Dziś wiem, że promocja na Bogu, to z całym szacunkiem dla Boga, kiepska promocja, a raczej narażanie się na śmieszność. Lecz kiedy zaczynasz czuć niejako obecność Najwyższego i zaczynasz tym żyć to wyrażasz to całym sobą i masz gdzieś co powiedzą inni.
      Do świętości mam lata świetlne, a Twoje „ CV” jest całkiem niezłe 😘😉

  3. Nie dostrzegłam by Pani pisanie o Bogu było promocją a jeśli tak ,znaczy ,że nie było w tym kłamstwa a jeśli nie było , było jak trzeba i jest jak trzeba bo jest. Na pęczki obwieszonych bogami w tym netowym śmietniku… tacy bogowie do wszystkiego i nawet do malowania paznokci nawet jeśli jeden lub dwa punkty w statystyce podnosi ale czy powinnyśmy się nad tym zatrzymywać. Smucić czy drwić. To bez znaczenia. Proszę mi wybaczyć ale mam ochotę usiąść z Panią ,nago ,przed lustrem. Moja postać. Pani postać. Między nami butelka wódki. Butelka być musi ale najmniejszego przymusu nie ma by pić. Jestem też” katoliczką niepraktykującą” nazywaną tak przez tych którym na drzwiach kościołów powieszono kartkę :”tu byłem Jezus”. Tym , oazy bezpieczeństwa zawłaszczyli dla własnej wygody, zamykając je przed tymi dla których one są. Niedługo moim znajomym urodzi się dziecko. Musimy znaleźć księdza, który ochrzci… co się stało ,że będziemy musieli znaleźć… coś złego się stało ,że tak. Nie chodzą wszak do kościoła na mszę, nie chodzą do sakramentów ,nie chodzą … ale wszak dziecko musi ,i chcą by miało piętno Boga na sobie, piętno własności. Jego własności. Może to wystarczy… przepraszam raz jeszcze ,że pozwoliłam sobie na coś co teraz tak trudne pośród ludzi. Nagość, jej odrobinę wobec Pani, której nie znam ,nie spotkam, nigdy nie zamienię słowa.
    Wspomniała Pani ,że czuje się jak prostytutka… jak często czytam to porównanie i jak często mam świadomość ,że piszą je kobiety ,mężczyźni, których nigdy nie wykorzystywano niczym pojemnika ,których nigdy nie gwałcono ,niczym szmatę , którą ciska się o podłogę. Którymi nigdy nie pomiatano. Nie , nie mam o to żalu. Nie mam. Mam ochotę powiedzieć :” kocham cię „ ale nie mam komu, nie mam komu tego napisać .Dlatego tyle słów, przypadkowych by się wydawało ale do Pani która wydałaś się chcieć, poświęcić chwilę i posłuchać. Ludzie mają przyjaciół. Ludzi do porozmawiania takich. Ja znam tylko ludzi z którymi pracuję lub kobiety z którymi , nie sypiam bo to robię sama. Dziękuję za Pani, dla mnie, czas .

    1. No Olga Tokarczuk by się nie powstydziła tego tekstu. Ciekawa jestem czy w życiu też mówisz takim poematem? 😁 Jeśli tak, to w pracy mają z Tobą niezłą zagwozdkę🤔 Możemy się napić, czemu nie. Tylko nie nago, mam z tym problem😉

  4. Nie umiem pisać,nie umiem czytać a wciąż ktoś ktoś , teraz Pani, mówi ,że coś napisałam… z nagością …. zdarzyło się ,że odwiedziła mnie klientka. Tak bywa czasem. Rozmawiałyśmy. Właściwie to ona mówiła aż w pewnym momencie usnęła. Osunęła się w moje ramiona i zasnęła.. Inna zaś kobieta w moim życiu, mówiła bym się nie bała, nie bała mówić kocham i chyba to jest ,dla mnie, nagość największa, powiedzieć :”kocham”… bo po takim wyznaniu może się okazać ,że trzeba za kogoś umrzeć i nie można się wycofać i nie chce się wycofać….
    Dziękuję,za Pani wyjątkowość , która ,darmo nigdy nie przychodzi….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *