Sny… Na faktach. Persona.

Miałam sen… byłam w wielkim domu pełnym ludzi, ubrana tylko w męską koszulę i w ręku trzymałam drugą, w innym kolorze na zmianę. Panicznie szukałam jakiegoś pustego miejsca, aby się przebrać , ale wszystkie pomieszczenia były zajęte. W końcu zrezygnowana i nieco zła usiadłam po środku domu, gdzie roiło się od nieznanych mi ludzi, zdjęłam koszulę na oczach wszystkich obecnych i założyłam drugą. Przez tę krótką chwilę byłam naga…

Podobnie jest kiedy ktoś zaczyna o sobie pisać publicznie. Jest się wtedy pomiędzy jedną a drugą koszulą. Ten moment, kiedy świadomie poddajesz się ocenie innych, kiedy nie jesteś przebrany. Każdy może Cię dotknąć , spróbować, wziąć co chce. Ale czy mamy odwagę być tu naprawdę sobą? Czy ja nie wstydzę się pokazać kim jestem? Może aby pisać szczerze i bez wstydu potrzebuje okryć swoje nagie ciało koszulą. Wystarczy, że ją założę i mogę być kim zechcę. I mogę je zmieniać bez końca, zakładać różne kolory. Jak nicki, szyldy i loga. Mogę być odważna, szalona, złośliwa, kapryśna, plastikowa, z uśmiechem lub bez, zależy od wizerunku, humoru i kaprysu. Od koloru koszuli.

Ten moment pomiędzy jedną a drugą koszulą jest krótki, tak jak krótkie są fragmenty, gdzie obnażam się ze słów, przemyśleń, sytuacji życiowych. Prawdziwych. Realnych. Lawiruję pomiędzy przebraniami, pozwalając sobie na coraz dłuższą chwilą nagości. Nie, nie stoję bez wstydu i to jest chyba moją siłą największą. Ktoś kto nie ma kłopotów z obnażaniem się, nie tworzy dla sztuki tylko dla siebie. Trudno bardzo tak siedzieć nago, z odsłoniętą twarzą, nazwiskiem i pozwalać na siebie patrzeć. Narażać się na ocenę innych. Zwłaszcza tych, którzy nas znają. Ale mogę się przecież „uśmiercić” … zdjąć logo, koszulę, imię, wykasować zdjęcia. Mogę być nagą „panną nikt” albo „panem nikt”. Mogę pisać co zechcę, stać naga w różnych pozycjach, bez wstydu i zażenowania. Czy wtedy byłabym naprawdę sobą, prawdziwą, ubraną w emocje? Czy byłabym tylko nędzną kreaturą stworzoną na potrzebę zaspokajania siebie i innych? Tworem ludzkiej wyobraźni…

Może te „nędzne kreatury” , „bezimienni ludzie”, „hejterzy” są prawdziwsi niż my z logo? Oni nie udają, bo nie muszą. Nie budują swojego wizerunku, nie czekają na lajki, komentarze , darmowe produkty… Mówią prawdę o sobie, swoich uczuciach, emocjach, pogmatwanym życiu, ale i o innych, obnażając ich głupotę, pustkę i brzydotę wewnętrzną. Może są prawdziwsi, ponieważ mogą wylać najwstydliwsze myśli, czyny, których dokonali, a my ich potępiamy, ponieważ są naszym lustrzanym odbiciem, którego nie chcemy zobaczyć.

Większość ludzi dziś żyje w bańce, którą sobie stworzyli na potrzeby tego świata. Pogoń za iluzją i sztuczne pompowanie świata. Dziś wizerunek liczy się bardziej niż prawdziwe emocje, przeżywanie, dotykanie, smakowanie. To nie jest prawdziwe życie, to jest chwyt marketingowy, który ma na celu pokazać ile jestem wart z moim przyklejonym uśmiechem i z rodziną, z którą dobrze mi jest tylko kiedy pozuję do zdjęcia. A kiedy robi się ciemno, zdejmują koszule, sztuczny uśmiech i… są martwi, bo żyją tylko na zdjęciu…

P.S. Można całe życie poświęcić na stanie nago i pisać tysiące prawdziwych słów, a można milczeć oglądając prawdę w wyrazie czyjeś twarzy.

P. S. Czasami w domu pozwalam sobie być another person.

4 comments

  1. Przeczytałam dwa razy. A nie często to robię… Nie wiem czy dlatego, że nie zrozumiałam tak jak bym chciała, czy może dlatego, że wiele napisałaś, a ja wiele zrozumiałam…ale chciałam wybrać coś do czego się odniosę – podjąć odpowiednią decyzję…
    W tym tygodniu na puch ze słów przedstawię kilka książek, które mają sporo wspólnego z tym o czym dziś piszesz… Może nie od razu to będzie oczywiste, ale kto chce ten to odnajdzie.
    No więc:
    Ci którzy piszą anonimowo mają pole do popisu, ale nie sztuka zaorać takie pole, sztuka by na nim coś wyrosło, to jest cienka granica… Może to i prawda, że wtedy można pisać z większą swobodą (prawdą?) ale to nie jest prawdziwa wolność ,to nie jest odwaga- mimo że tak na pierwsze oko może wyglądać.
    Wolność i odwaga to pisanie -może i mniej swobodnie i z większą ostrożnością, a nawet z lekkim makijażem – , ale z imieniem, nazwiskiem, zdjęciami i informacjami o sobie, o swoich bliskich…(tu też niestety jest cienka granica).
    Tak, myślę że zaryzykuję: to jest pewnego rodzaju wolność i odwaga. Każdy autor dawkuje adresatowi wg swojego uznania, możliwości i chęci (ma swoje powody).
    „A kiedy robi się ciemno, zdejmują koszule, sztuczny uśmiech i… są martwi, bo żyją tylko na zdjęciu” – i to trzeba sobie przemyśleć, każdy powinien i ja też…
    Pozdrawiam i dziękuję.

    1. Zrewanżuje się dwukrotnie przeczytanym komentarzem 🙂
      Wolność i odwaga. Kiedy piszę jako ja przyznaję się do siebie, to wydaje mi się, że mam jedno i drugie. Ale gdy piszę jako wymyślona postać, mam tak naprawdę tylko jedno z nich. Wolność. Nikogo nie chcę oceniać. Każdy ma inny charakter i inną wrażliwość. Ważne jest jednak, aby nie przekraczać pewnych granic, bo można kogoś skrzywdzić. A to już jest słabe, chore wręcz obrzydliwe.

      Cieszę się, że przyszłaś do mnie w odwiedziny w sezonie Jagodziankowym😘❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *