Twój czyn jest Twoją wizytówką.

Tytuł w kontekście ostatnich wydarzeń odnoszących się do aborcji, eutanazji, rewolucyjnych niemalże ideologii ma uzmysłowić kim jesteś, jakie jest twoje prawdziwe imię, którego nikt nigdy Ci nie odbierze, które pochodzi z głębi Twojego serca. Nie cofniesz raz rzuconego kamienia, tak jak nie cofniesz popełnionego czynu. Jakie musimy zadać sobie pytania odnośnie okoliczności, żeby ocenić czyn i odnieść go do normy moralnej? Jest taki dwuwiersz, który obrazuje, że kiedy zabieramy się za jakieś zagadnienie to trzeba wziąć pod uwagę intencję, okolicznosci i przedmiot-

„Kto, co, kiedy i z czego. Jak, gdzie, kiedy i dlaczego”.

Oczywiście są takie czyny, które są zawsze złe, niezależnie od okoliczności, ponieważ przedmiot czynu jest zły, np.: handel ludźmi jest zły. Czy aborcja jest równie zła? Czy eutanazja jest zła? Czy morderstwo jest złe? Zawsze…? Niezależnie od okoliczności? Łatwo jest powiedzieć- weź krzyż na ramiona i go nieś. Tylko nie każdy jest Jezusem i nie każdy w Niego wierzy.

JPII napisał kiedyś o dwóch skrzydłach, na których unosi się Duch Św. na wierze i nauce. Nie można odnosić się tylko do wiary, bo to byłoby za mało. Wiara i nauka nie mogą ze sobą walczyć tylko ze sobą współpracować. Nie możemy też z Boga robić zapchajdziury, czyli gdzie nauka nie ma odpowiedzi, wkładamy Boga jako tajemnicę. Jest to infantylizowanie Boga i wiary.

Zofia Zdybicka napisała bardzo mądre zdanie, że odpowiedzią na odwagę wiary, musi być odwaga rozumu. Wiara jest decyzją, świadomym wyborem. Jest odpowiedzią na Boże zaproszenie, jest odpowiedzią na łaskę. Jest odpowiedzią, że Bóg chce wejść w nasze życie. Ale jest odwagą, bo to jest skok w ciemność. Oddajemy się komuś, kogo nie znamy, a kogo dopiero poznajemy, kogo nasz umysł nie jest w stanie ogarnąć. Nie jest w stanie zamknąć w schematy. I ten skok w ciemność, to jest ZAUFANIE, że ten komu się oddaję, ten komu się zawierzam, ten w kogo i komu wierzę, chce dla mnie dobrze, że On zna prawdę, że On jest prawdą, On jest moim Panem. Dlatego to jest bardzo mądrę zdanie, ponieważ my nie możemy pozbyć się rozumu i tylko wierzyć, gdyż to by była bardzo naiwna pobożność i krok do fanatyzmu.

Kiedy podejmujemy temat aborcji, czy nawet jakiekolwiek inne zagadnienie, możemy sprowadzić je do czterech mianowników. PRAWDA WOLNOŚĆ DOBRO CZŁOWIEK. Philippe Bénéton stawia pewną diagnozę współczesności, pisze że dzisiaj dla wielu ludzi największą wolnością, jest ta która nie musi się opierać na rozumie, która jest wręcz od niego oddzielona, która nie wiąże się z żadnymi regułami, zasadami. Wg niego tylko w tak rozumianej wolności ludziom wydaje się, że są równi, że wszystkie wybory są równe. To jest bardzo ważne zdanie, jeśli tylko pozbawimy człowieka pewnych zasad, to wtedy człowiek myśli, że jest wolny i że wszyscy jesteśmy równi, ponieważ jeśli ty masz swoje zasady a ja mam swoje i dokonujemy wyborów na podstawie tych zasad, to po pierwsze nie mamy wolności, bo coś nas zniewala i ogranicza, a po drugie nie jesteśmy sobie równi. Ktoś może powiedzieć, że jego buddyzm jest lepszy niż mój katolicyzm. Abstrahując od religi można powiedzieć, że mój intelektualizm, a ktoś że jego hedonizm, jeśli akutat taką filozofię wyznaje jest lepszy. Dlatego trzeba się pozbyć tych zasad, aby ujednolicić wszystko i dopiero kiedy pozbędziemy się ich , będziemy równi. Dlatego nie ma możliwości, aby każdy z nas miał wspólną drogę. Wybieram sobie wartości, mogę je wyselekcjonować bardzo dokładnie i to co ja sobię wybiorę jest moim przewodnikiem na drodze do samorealizacji. I w tym rozumieniu bardzo ważną rolę odgrywa kultywowanie swojej autentyczności i kreowanie siebie, bo jeśli ja jestem sobie sterem, żaglem i okrętęm, to ja potrzebuję ciągle siebie stwarzać, żeby w ogóle być. Kiedyś robiliśmy coś z powinności, nie tyle co nam wypada coś zrobić, a co zostało nam zaszczepione, z tym wyrośliśmy. Wynikało to z honorowego zachowania się. Kiedyś nie musiało być coś ustalone prawem, ponieważ ludzie byli prawi. A dziś, na co zwraca uwagę Bénéton, człowiek mówi z pewną nonszalancją: – Robię to co chcę i nikt nie jest więcej warty niż ja.

Współczesna psychologia wypiera „powinienem” na „czy chcę”, aby coś co robimy nie wynikało z powinności. Na zasadzie, że jest to powinnością moralną, ale ja jestem wolnym człowiekiem i nic nie muszę. Dla Bénétona wyzwolenie łączy się z wyzwoleniem od społeczeństwa. I żeby była jasność, on tego nie głosi, on to diagnozuje. Patrzy na społeczeństwo i widzi schematy działania. Czyli człowiek jest wolny, kiedy odrzuci rozum, zasady i społeczeństwo. Być sobą to jest takie naważniejsze wyzwanie i przyczynek, aby uwolnić się od jakichkolwiek przynależności. Bénéton pisze tak:

„Nowoczesna jednostka nie jest bytem społecznym z natury o czym mówił Artstoteles. Jest ona uważana za niezależną od innych. Naturalne więzy rodzina, naród, cywilizacja, jawią się jako kajdany, których ona chce się pozbyć. Człowiek w pełni wyemancypowany jest odwiązany, wykorzeniony, jest nomadą spełniającą się, stając się obywatelem świata”.

W takim świecie trudno mówić o oddaniu, o miłości, o wspólnocie, oczywiście można mówić o przyjemnościach wynikających z miłości, o tranzakcjach, które wynikają z miłości, ale trudno mówić o takiej miłości w sensie chrześcijańskim, o miłości, która daje siebie w darze, o miłości, która jest w stanie przezwyciężać trudności i tak samo trudno mówić o wspólnocie, o przebaczeniu. Trudno mówić o jakimś oddaniu skoro to ja jestem dla siebie najważniejszy i to ja siebie ciągle kreuję w byciu sobą. I w tym oderwaniu się od innych, bo ci inni zniewalają moje myślenie, zniewalają moje wybory, zniewalają moje życie, chcą mi coś narzucić. A my, dzisiejsze społeczeństwo tego nie chcemy, chcemy sie od tego odciąć i zbudować firmę pod tytułem JA. I nie ma w takim świecie miejsca na wierność, na odpowiedzialność i to taką odpowiedzialność za siebie nawzajem nie tylko za swoje wybory. Nie ma miesca na wyrozumiałość względem słabości drugiego człowieka. Jeśli ten drugi mi nie odpowiada, przeszkadza, to ja go nie chcę, po co mi ktoś taki na mojej drodze, on mi nie pasuje. Takim przeciwstawieniem do tego świata są słowa nieżyjącego już prof. Ireneusza Mroczkowskiego, który powiedził:

„Miłość jest zakorzeniona w naturze ludzkiej i to miłość tworzy najważniejszą formę bycia sobą”.

To oznacza, że człowiek dzisiaj, kiedy pragnie być sobą, pragnie czegoś co jest w porządku, tylko realizuje to pragnienie, w sposób, który nie pozwala mu być sobą, dlatego że ta prawdziwa miłość jest zakorzeniona w naturze człowieka i tylko wtedy, kiedy tą naturę odkrywa i wydobywa, tylko wtedy możemy być sobą, a nie wtedy kiedy się od wszystkich odgrodzimy. To tak nie działa. To nas nie spełni, to nas nie uratuje, to nas nie uwolni. Miłość nie jest zatraceniem wolności ani własnego ja, nie jest kajdanami. To źródło wody życia. Biorąc pod uwagę dziejsze obserwacje na pewno tak miłości nie postrzegamy. My jako społeczeństwo. Na pewno nie postrzegamy tak miłości między dwojgiem ludzi. Dziś małżeństwo to zimna kalkulacja, rozumny interes, w którym mamtematycznie obliczamy zyski i straty. Spotykam kogoś i kalkuluję czy mi się to opłaca. I być może na tym etapie życia się opłaca, więc będziemy razem, dochodzi do kontraktu, ale za chwile może się okazać, że straty są większe niż zyski, więc możemy zerwać kontrakt w dowolnym momencie. Podobnie rzecz się ma z aborcją. Niechciana ciąża, niechciana z różnych powodów, bo jest nieplanowaną konsekwencją, bo jest z nieodpowiednim chromosomem, bo… Jestem wolnym człowiekiem, mam wybór i z tego wyboru korzystam. Wolę zabić niż urodzić i oddać do domu dziecka, ponieważ wiedząc, że moje dziecko gdzieś tam jest, nie będę miała komfortu psychicznego.

I w takiej koncepcji zapominamy, że czyn ludzki to jest wizytówka osoby. I w takiej koncepcji zapominamy, że to co ja robię jako człowiek, moje decyzje, moje wolne wybory świadczą o mojej godności jako osoby, albo to co ja robię zaprzecza tej godności. Oczywiście żaden mój czyn nie jest w stanie zniszczyć tej godności, bo mamy ją z samego faktu bycia człowiekiem, ale moje czyny mogą zaprzeczać tej godności.

Dzisiaj wartość ma sens wówczas, kiedy jest subiektywna. Każdy z nas inaczej rozumie miłość, dobroć, uczciwość. Nikt dziś nie szuka odpowiedzi co to znaczy. Uciekamy od szukania prawdy. Wystarczy, że tak to pojmujemy, więc przyjmujemy, że tak jest. To skutkuje tym, że świat wartości staje się światem wartości przemijających i taki świat prowadzi nas do pewnej pustki, konsumpcjonizmu, materializmu i dehumanizmu. To jest bardzo trudne, bo dzieje się w przestrzeni, w której żyjemy. Wszystko podporządkowujemy celowi, wybieramy cel i każdy kolejny wybór przyporządkowujemy temu. Z tym, że zatraciliśmy to co właściwe i zastąpiliśmy to kultem rzeczy. I tak kulturowy perfekcjonizm doprowadził do powierzchowności i zniewolenia człowieka. Nauczyliśmy się zaleczać objawy, a nie dochodzić do źródła. Nauczyliśmy się oceniać, a nie szukać prawdy.

1 comment

  1. No to wystosowałaś post jak praca naukowa… Nie wiem czy sprostam w komentarzu… 🙂
    Wartościowa jest Twoja praca.
    Nie wiem jak zacząć by nie zniszczyć tego co powstało…
    Nasze czyny to nasze CV. Każdy by chciał by jego CV było na wysokim poziomie, ale bywa różnie. I najczęściej bywa średnio. Ludzie najczęściej są średniakami. I ja też takim ludziem jestem… Średniak coś tam wie, ale często się przewracs. Średniak szuka, ale też błądzi. Najwięcej na świecie jest średniaków. I może tak ma być… By nie być tu geniuszem… Moja odpowiedź odbiegła w pewnym sensie od tego o czym piszesz dziś… Hmm…
    Ale czy na pewno?
    Pozdrawiam ciepło <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *