Wersja limitowana.

Jak żyło się wcześniej bez dostępu do technologii:
bez internetu
bez komputerów
bez telewizorów
bez klimatyzacji
bez telefonów komórkowych?

Tak jak dzisiaj żyje nasze pokolenie:
bez modlitwy
bez współczucia
bez honoru
bez szacunku
bez wstydu
bez skromności
bez czytania książek …..
My, ludzie urodzeni w latach 1945–1985, jesteśmy błogosławieni.
Nasze życie jest tego żywym dowodem:
grając i jeżdżąc na rowerach, nigdy nie nosiliśmy kasków.
Nie baliśmy się chodzić do szkoły samotnie od pierwszego dnia. Po szkole bawiliśmy się do zachodu słońca.
Nigdy nie oglądaliśmy telewizji przez pół dnia.
Graliśmy z prawdziwymi przyjaciółmi, a nie z przyjaciółmi z Internetu.
Jeśli kiedykolwiek byliśmy spragnieni, piliśmy wodę z kranu, a nie z butelki.
Nie chorowaliśmy często , chociaż dzieliliśmy tę samą szklankę soku z czterema przyjaciółmi.
Nigdy nie przytyliśmy, chociaż codziennie jedliśmy dużo chleba i ziemniaków.
Jesteśmy przyzwyczajeni do tworzenia naszych zabawek i zabawy nimi.
Dzieliliśmy się naszymi zabawkami, książkami.
Nasi rodzice nie byli bogaci. Dali nam swoją miłość, nauczyli nas cenić duchowość, dali nam pojęcie prawdziwych ludzkich wartości – uczciwość, wierność, szacunek, ciężka praca.
Nigdy nie mieliśmy:
telefonów komórkowych
DVD
PlayStation
Xbox
gry wideo
laptopów
czatu internetowego

  • Ale mieliśmy prawdziwych przyjaciół!

Odwiedzając dom przyjaciela bez zaproszenia, byliśmy ugoszczeni prostym i skromnym jedzeniem.

Nasze wspomnienia były na czarno-białych fotografiach, ale były jasne i kolorowe, z przyjemnością przeglądaliśmy rodzinne albumy i z szacunkiem przechowujemy portrety naszych przodków.
Nie wyrzucamy książek do kosza, stanęliśmy po nie w kolejce.
Nie podawaliśmy naszego życia opinii publicznej i nie rozmawialiśmy o życiu innych z zachwytem, ​​tak jak teraz – pokazując swoje życie na Instagramie, publicznie omawiając swoje rodzinne sekrety w mediach.

Unikalne i najbardziej wyrozumiałe pokolenie,
ponieważ jesteśmy ostatnim pokoleniem, które słuchało swoich rodziców i pierwszym pokoleniem, które słucha swoich dzieci.

Jesteśmy edycją limitowaną❤️

Love Your Healthy Life🖤

14 comments

  1. Pięknie napisane…to Pani, moja, ich, jej ,decyzja. Dokąd pójdziemy. Nie jakaś loteria, nie wyrok kogoś kto ma o nas wątpliwe pojęcie ale to my zdecydujemy , czy pójdziemy do nieba czy do piekła. Gdyby nie radość ,że Pani to powiedziała , pewnie zazdrość by można odnaleźć we mnie.

    1. Tydzień temu powiesił się mój znajomy. Na klamce. Miał 35 lat. Był księdzem. Dobrym człowiekiem. Ktoś lub coś było ku temu PRETEKSTEM. I tak pretekst stał się bohaterem końca drogi… do świętości. Bohater obnażający innych, który prowadzi osobisty cmentarz. Ilu ludzi już pogrzebałeś?
      Ale proszę nie czuć, że to Pana/Panią w przenośni namalowałam.
      P.S. Odpowiedzialność … obnażanie … odpowiedzialność wszystko bierzemy na siebie.

  2. …ani Pani ani ja go nie powiesiliśmy. Jako ksiądz miał pełną świadomość tego co robi. Świat nie uczy przegrywać, nie uczy się podnosić-narzuca obowiązek bycia na szczycie. Zrzucać na mnie odpowiedzialność za jakieś śmierci ? Zabawne. Jednak jeśli dzięki temu poczuje się Pani lepiej. Nie będę się broniła. Może dobrym pomysłem będzie stworzenie licznika- ilu ludzi zamordowała Kloszard – Natalia, ale czy to kogoś zainteresuje ? Ludzie to nie kotki czy pieski więc nikt się za nimi nie ujmie albo , prawie nikt.

    1. Napisałam kiedyś jednemu takiemu…nieważne komu, bo on nie istnieje, że Niemcy genialnie stworzyli nazistów. To nie Niemcy zabijali, tylko naziści, a kim byli naziści? – Bliżej nieokreślonym tworem…

    1. Bzdura. Nie przypuszczam abyście się znali. Od lat pani postać umiejętnie posługuje się ironią, ale mieszanie w nią konkretnej osoby już zabawą nie jest. Skąd Pani wie jak to może się odbić na tej osobie? Obnażanie czy obrażanie ludzi, zwał jak zwał, jest Pani codziennym pokarmem? Lubi to Pani? Bo ja nie kupuję ideologicznej bajeczki, jakoby charytatywnie zajmowała się Pani jako postać pokazywaniem prawdy o nas samych. Widzieć belkę w czyimś oku a źdźbła nie zobaczyć w swoim. To jest dopiero hipokryzja.

  3. Próbuję zrozumieć co też Pani chce mi powiedzieć i przyznam , że nijak mi się to nie udaje. Jestem świadoma , że wkłada Pani wiele wysiłku by pisać jak najprościej, a ja mimo to nie rozumiem. Głupia jestem . Nie zmienia to jednak zarzutów jakie w stosunku do mnie Pani wysuwa. Pani , wzór cnót, uczciwości prawdomówności a ja ot przeciwieństwo. Co do hipokryzji. Ewidentnie zmanipulowane słowa postawiły mnie w roli winnej śmierci księdza. Nie jest mi przykro ,że się powiesił. Ja bym zrobiła to bardziej teatralnie ale widać reżyserem nie był. Teraz zwymyśla mnie Pani za brak szacunku dla zmarłego i takie tam …ale przecież wie Pani ,że wierzę że zostanę znokautowana kompletnie innym rozwojem sytuacji.
    PS
    Jechałam dziś autem i myślałam o Pani i doszłam do pewnej konkluzji. Ja mogę być pępkiem świata jako wytwór wyobraźni najprawdopodobniej chorego umysłu ale Pani pępkiem świata nie jest więc może odrobina pokory, gdzieś….przy kolejnej serii porównań . A jeśli to Pani jest wytworem a ja jestem autentyczna ?. To złośliwość-przepraszam , ale już taka jestem.

    1. Pani pragnie być znokautowana, Pani na to czeka, Pani tym się żywi, Pani potrzebuje tego jak powietrza, a ja… a ja…a, ja Panią kocham… i jedyne czego chcę to milczenia, tego cudownego złota na ustach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *