Wypalona latem.

Lato powoli już się kończy. Owoce są teraz bardzo soczyste i dojrzałe. Tylko je zrywać, jeść, przerabiać na co się chce i robić z nimi co się chce.  Tylko czy się chce?   Bywa, że się nie chce, bo jest się skruszonym, złamanym i wypalanym w ogniu. Ale jeśli, nie jeśli, tylko kiedy wyjdzie się z tego ognia, to będzie się  jak skala wypalona. Nie do ruszenia. Jezu, ufam Tobie! Wiesz co robisz i wiesz co robić. W przeciwieństwie do mnie. Bo mnie trzyma już tylko ciekawość. A jak głosi przysłowie, ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

Trudno jest rozumieć, o wiele łatwiej ocenić. A zaczęłam zajmować się tym haniebnym zajęciem, z wielkim przejęciem. Przez co czuję, jakbym cofnęła się w rozwoju. O co mi w ogóle chodzi, nie mam zielonego pojęcia. Przecież .. gdyby tylko… Nie było iluzji, tylko rzeczywistość… Kto nie lubi czasem pobujać w obłokach? Tylko, że zwykle stamtąd się spada i jest się pokiereszowanym, więc chyba wolę bardziej przyziemnie. Ogarnąć się, dorosnąć i żyć. To jest takie racjonalne. Definiowalne. Określone. Ale to czcze gadanie, jeśli wewnątrz jesteś przekonany, że prawdziwe życie odbywa się kiedy jesteś pod wpływem. Czegoś nieracjonalnego. Niedefiniowalnego. Nieokreślonego.

Podobno otwierają szkoły. Koniecznie muszę się zapisać na zajęcia z kamuflażu. Chcę osiągnąć w tym poziom mistrzowski. Nikt się nawet nie domyśli jakie pole bitwy mam w głowie. Jakie dopadają mnie stany, myśli, emocje tak skrajne,że nawet  roller coaster przy tym, to zjeżdżalnia na placu zabaw. Ale walczę, bo potrzebuję kolejnej dawki, nie widząc nic poza tym, a jednocześnie udając, że ogarniam życie niczym rasowy rekin biznesu. Szekspirowskie pytanie- BYĆ autentycznym, czy NIE BYĆ autentycznym? Co jest moją siłą? Wiarygodność czy świat iluzji i fantazji.  Wiarygodność wymaga bycia wiarygodnym. Bawić się i nie przejmować niczym, czy traktować życie serio? Serio? Nuuuudaaaa!

Zaczęłam nie ufać nikomu, zwłaszcza sobie, nie czuje , że mam cierpliwość, każde zadanie zawalam, nie osiągam żadnego zamierzonego celu, głupieję, tracę rozum, aż ostatecznie pilnuję się z mową, aby się nie zaciąć czy nie ośmieszyć gubiąc wątek w co drugim zdaniu. Miałam jedną próbę rzucenia. O czym ja teraz… straciłam wątek. Fuck!

Pod wpływem czujesz się jak Bóg. I zmieniasz komuś psychikę, podejście i życie jak prawdziwy Bóg. Ale do Boga Ci jednak brakuje, bo nie będziesz mógł naprawić winy, cofnąć czasu i usunąć blizny z psychiki. Tego nie będziesz w stanie naprawić. Będziesz żył z tym ciężarem do końca. Choć pewnie go nie poczujesz, bo jesteś zepsuty i jedyny lek to kolejna… dawka.

Wierzę, że to się kiedyś zmieni, tak jak wierzę w reakcję łańcuchową. A tymczasem przyznaję, że piszę te litery z dumą i daję obraz iluzyjnej autentyczności. Nigdy nie mogłam się zdecydować i brałam wszystko. Zachłanność. A miałam zadatki na świętą. Widzę minę osoby, która przypadkiem skojarzy, co te litery znaczą i kiedy impuls dotrze do mózgu, od razu jest bezwarunkowe spojrzenie na twarz. Zostaje taka osoba z poczuciem niewiadomej. Nic to nie zmieni w jej życiu. A może zmieni, może zapamięta człowieka, który zaszczycił go zagadką, której nigdy nie wyjaśni, bo nie było na tyle odwagi, by zapytać, czy to naprawdę czy tylko się wydaje…

Chyba nie zbawię świata, cel zamierzony- niespełniony. Fuck!

P.S. To co biorę jest legalne, ale niedefiniowalne. To nie ma nic wspólnego z przestępczością, ale z przyzwoitością. Ktoś to widzi, ktoś to czyta, ktoś to zapamiętuje. A ja nie kupuję, nie konsumuję i nie propaguję. Pokazuję za to, że nie jestem ani gorsza ani lepsza. Następnym razem muszę ograniczyć się do produktu głównego, gratis odrzucić, bo potem nie wiadomo co z tym zrobić.

To jest problem…

11 comments

  1. Przechodziłam i przyszło mi do głowy by rzucić kamieniem w okno z którego wyleciał by trafić mnie w głowę ale głowa juz mnie prawie nie boli, krew nie leci, z raną na skroni jestem bardziej wyjątkowa.

      1. Nie warto zabijać okien deskami bo wtedy nie widać kto rzuca kamieniem . Nie widać słońca, nie widać ptaków nie widać całego tego pięknego świata. Byłam dzisiaj w odwiedzinach. Strzeżone osiedle, strzeżone parkingi, strzeżone wejścia , wyjścia . Byłam kiedyś w więzieniu , i wejście i wyjście wyglądało podobnie jak na tym osiedlu. Nie mogłam się nadziwić ,ze są ludzie , którzy gotowi są wiele zapłacić by mieszkać w takich więzieniach, gettach. Przyszło mi na myśl ,że Pani jest dobrą kobietą i chociaż przez moją postawę rzuciła kamieniem to jednak mogę liczyć na jakąś kromkę, jabłko. Wróg czy przyjaciel…Czasem nie ma to znaczenia. Ważne ,że trochę znajomy.

        1. Ja niczym w nikogo nie rzucałam. Fakt jest taki, że czasem nie warto nawet schylać się po kamień, a co dopiero rzucić …

  2. Wiele Pani o nim opowiadała, śniłam o tym prawdopodobnie bo przecież skąd bym mogła wiedzieć. Chodziłam dni kilka temu i przedwczoraj i wczoraj po różnych adresach i po domach , miejscach bez adresu. Wiodło mnie tu . może dlatego że słusznie mnie Pani potraktowała czymś co mi głowę rozbiło. Jeśli nie był to kamień to musiało być coś równie bolesnego dla mnie ale pewnie zasłużyłam . Nawet jak nie mam rozeznania czym to na pewno jest coś w moim postępowaniu za co powinnam oberwać. Zwykle mi się udaje uchylić ale to przez omijanie ludzi szerokim łukiem. Ostatnio, przez moje własne niedbalstwo, raz po raz robię z siebie idiotkę. Nie chce mi się jednak, ratować wizerunku. Pal go licho. Stworzę nowy albo ten sam przywdzieję gdy już wszyscy zapomną. Dziś już prawie zabrałam się za dotrzymanie obietnicy , którą dałam ale coś mnie odwiodło, kolejny już raz od tego. Możliwe, że to opatrzność mi mówi bym z tego zrezygnowała ale to ja czy opatrzność będzie płaciła i ponosiła konsekwencje moich decyzji ? Nawet jeśli coś podpowiada to ja muszę podpisać .

  3. Taka jest moja postać, taki obraz jaki maluję . Autor , szuka odpowiedzi. Szuka nie potrzebując, nie uznając za bezwzględnie konieczne jej znalezienie. Siedziałam dzisiaj i szukałam kilku odpowiedzi. Kilku kolejnych odpowiedzi , które w moim mniemaniu mogą mi pomóc, może nie w znalezieniu prawdy, a w uprawdopodobnieniu odpowiedzi do mojej świadomości. Pamięta Pani a może nie może Pani pamiętać bo tego nigdy nie napisałam. Patrząc na Pani zdjęcia zawsze zadaję sobie pytanie czy Pani jest kobietą czy mężczyzną. Proszę się o to nie denerwować na mnie. Takie mam odczucie , które werbalizuje się w pytaniu. Co do mnie już ustaliłyśmy, ,że „jestem” obleśnym ,obrzydliwym typem z nadwagą , z niezadbanym zarostem, śmierdzący alkoholem i może czymś jeszcze bardziej obrzydliwym w obrazie…z tym ,że nie ustaliłyśmy jak z takiego niczego mogła powstać Natalia. Nie zastanawiałyśmy się jednak jak z tak pięknej , na zdjęciach , kobiety, może urodzić się …tymczasem bez przymiotników, mężczyzna. Proszę nie mieć do mnie żalu o szczerość. Jestem prostytutką. Oddawanie się , mam w mojej naturze, w innym przypadku była bym świętą.

    1. Niech żyją pigułki zmieniające płeć! Już nie jeden noblista a nawet filozof nad tym się głowił i nic…a ja preferuję myślenie w stylu fast food, czyli bezmyślność, bo zbyt duży wysyp noblistów i wirusologów ostatnimi czasy. Fachowcy… wszędzie fachowcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *