Zbieracze przeżyć.

Tytuł zaczerpnięty z vloga Krzysztofa Jackowskiego, w którym opowiada o śnie, w którym przyszedł do niego zmarły redaktor Pan Roman Rymuszko. We śnie pokazał jasnowidzowi, że każde wydarzenie w naszym życiu doczesnym jest zapisywane i ma swój pokój w korytarzu, do którego trafiamy po śmierci. To by tłumaczyło tunele, o których opowiadają ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną.

„Zobaczyłem tunele, korytarze, z których każdy był naszym obecnym życiem. Każda chwila naszego obecnego życia ma tam swój pokój, do którego można wchodzić i do woli przeżywać to, co już kiedyś przeżyliśmy” – tłumaczy jasnowidz.

Według tej wizji, po śmierci wchodzimy do swojej własnej wyobraźni. Jesteśmy zatem istotami wiecznymi, z nieograniczoną liczbą żyć i przeżyć. Życie tu i teraz jest tylko krótką chwilą względem wieczności, w której czas nie istnieje. Nasza pamięć zbiera wszystkie przeżycia, chwile, momenty i tworzy tunel z jakichś lini.

Ta historia o śnie i wizji tego co po śmierci bardzo mną poruszyła i dała też do myślenia. Jeśli jest tak rzeczywiście, to od nas zależy jakie te pokoje będą , jakie przeżycia zbierzemy tu, takie zabierzemy tam i będziemy mieli możliwość ich odtwarzania. A chyba nikt z nas nie chciałby przeżywać złych chwil jeszcze raz. Mimo, że każda udoskonala to jednak doskonałość, lub droga w jej kierunku zobowiązuje. A jesteśmy tu po to, żeby czegoś się nauczyć. Być może sami kreujemy swoje życie, ale gdzieś tam kiedy nie istniejemy jeszcze jako materia. Kiedy zastanowimy się dlaczego na świat przychodzą chore dzieci, albo dlaczego zaraz po urodzeniu umierają, nie widzimy w tym żadnego sensu. Może po prostu chodzi o miłość.? Może mają kogoś nauczyć miłości?
Albo kolejna sytuacja zupełnie bez sensu. W szkole miałam kolegę, był dobrze wychowany z nauczycielskiej rodziny, grał w bejsbol i wracał z treningu, spotykał się ze swoją dziewczyną i szli ulicą, zaczepiło ich dwóch chłopaków. Wywiązała się bijatyka, kolega wyjął kij bejsbolowy i uderzył jednego z nich. Uderzył tak niefortunnie, że ten chłopak stracił przytomność, na drugi dzień zmarł w szpitalu. Jaki sens może mieć ta sytuacja? Całe życie było przed jednym i drugim. Bezsensowna smierć. Najlepsze lata życia w więzieniu. I tylko myśl, że sami tworzymy swoje przeżycia, sytuacje w których chcemy się znaleść i doświadczyć, sprawia, że mogę dostrzec jakąś logikę takiego zdarzenia.

Jedyne co mam to oddech i ten moment…

5 comments

  1. Wczoraj już nie istnieje, jutro niepewne, tylko teraz i ten oddech jest ważny, ma sens… I w tym coś jest.
    Tyle sytuacji niepotrzebnych w życiu człowieka i ja też takie mam, a jednak one się pojawiają… Ogólnie ludzie wiedzą mało, żeby nie powiedzieć -nic. Jedyne co umiemy dobrze to kochać, czuć, zaryzykuję -znamy się na tym. Miłość i prymitywne i wyjątkowe doznanie jednocześnie. Chyba tylko na tym warto się pochylać i przeżywać, tylko to jest warte i gdzieś prowadzi. Miłość … Pozdrawiam serdecznie i dziękuję. Piękne zdjęcie.

  2. Od tego siedzenia na kamieniu przydomnym, wszystko mnie już rozbolało i stało się jasne co było zamazane a zamazanym stało się coś co było jasne. Pani tak jak podejrzewałam nie jest kobietą a doskonale zrobionym mężczyzną ja też nie jestem kobietą a byle jak pomalowanym facetem. Przełączam na inny kanał wszak to telewizja internetowa. Karzełek ksiądz biega jak oszalały po kościele i drze się na wszystkich i wszystkich wyzywa. Kolejny kanał. Szkoda opisywać , nic ciekawego . Kolejny. Polityka. Kolejny kanał. Ja mam żonę dzieci , kochankę i psa a pan jest tylko kochankiem. Kolejny. Pan jest Panią i wszystko jest tak jak było na początku ,tyle ,że nie ma już kamienia, nie ma drzwi, nie ma domu nie ma zupełnie nic. Kolejny kanał.Nie rób bliźniemu co tobie nie miło. Dobrze, nie będę. Sąd kapturowy nie wziął pod uwagę mowy ostatniej i orzekł ścięcie przez ścięcie. Egzekucję wykonano i idę sobie jakimś tam korytarzem jak w pieprzonym szpitalu i końca nie widać i końca nie widać i nogi mnie już bolą i nudzi mi się ta droga a tu ni śmierci ni życia tylko te nogo tak bardzo bolą i już mam dość i dalej już nie pójdę.

      1. Dziękuję . Przypomniała mi Pani czasy gdy :”siadaj pała”-cżęsto dobiegało do moich uszu.. Gorzej było z sytuacją gdy nieodwiedzanie prywatnie pani profesor, zaskutkowało oceną niedostateczną w przedmiocie zawsze dobrze opanowanym. Kumpel chodził-zaliczył ja-nie. Wylali ze szkoły i chyba lepiej że tak się stało bo nijak Okudżawa mi nie wchodził a ona go uwielbiała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *