Zdrowa w chorym świecie

Każdy potrzebuje bodźców, czyli zdarzeń, które mogą wywołać jakąkolwiek reakcję (ruchową lub emocjonalną). Jesteśmy pokoleniem, które potrzebuje coraz mocniejszych bodźców, aby cokolwiek poczuć. Gdy bodźców jest za mało lub są za słabe, niewiele się dzieje. To stąd mamy tyle zblazowanych ludzi, zmęczonych życiem, zniechęconych codziennością.

Tworzymy świat doskonały, idziemy na pełnych obrotach oszołomieni pośpiechem. Czujemy, że możemy wszystko, bo też zewsząd otaczają nas coachowe hasła, że jedyne ograniczenia, to tylko te w naszej głowie. Chciwi zysku, daliśmy się pochłonąć rzeczom. W tym pędzie trudno nam dostrzec, że na świecie od lat są wojny. Ciała dzieci leżą na ulicach. Jest głód pragnienie i ubóstwo.

Na co dzień śledzimy newsy, chcemy być na bieżąco w różnych analizach rzeczywistości. Od kilku dni wielu polityków i dziennikarzy oburza się na słowa o „ideologii LGBT”. Oczywiście homoseksualiści nie są ideologią i tak jak wszyscy zasługują na szacunek godny człowiekowi. Jednak szacunek dla człowieka nie oznacza akceptacji dla wszystkiego, co on w życiu robi. W przypadku katolików nie może oznaczać akceptacji dla grzechu. Tymczasem oczekuje się od nas akceptacji związków osób tej samej płci, a osoby, które się temu nie podporządkowują są za to karane- i to jest działanie ideologiczne.

Oczywiście, że nie jestem przeciwna osobom innej orientacji seksualnej. Znam takie osoby i w większości chcą tego samego- miłości, akceptacji i szacunku. I myślę, że w dzisiejszym świecie nie jest to ani trudne ani gorszące. Pytanie- czy w dzisiejszym świecie jest jeszcze coś, co nas gorszy? Przecież nie istnieje dziś coś takiego jak awangarda! Bo awangarda, to przekraczanie granic, a wszystkie już zostały przekroczone w momencie kiedy zaczęto hodować ludzi, a w majestacie prawa, przeprowadzane są na nich eksperymenty. Jestem odklejoną czystą idealistką. Zawsze stawałam w obronie słabszych. Niosę w sercu jakaś dziwną misję, której sama nie rozumiem do końca. Chłonę wszelkie rewolucje światowe. Jako człowiek urodzony na początku lat 80 dobrze znam, rozumiem i do dziś popieram ruch hippisowski. Bunt młodych przeciwko światu dorosłym. Normalka! Zakazujemy zakazywać. Kto dziś nie zna takich haseł jak Make love, not war (czyń miłość, nie wojnę), Peace and love (pokój i miłość). Wszyscy ludzie są braćmi, a świat jest na tyle duży, że starczy na nim miejsca dla każdego. Mężczyźni nosili długie włosy, co było wyrazem wolności oraz sprzeciwu wobec konieczności odbywania służby wojskowej, co w kontekście prowadzonej w tamtym czasie wojny w Wietnamie przez USA, na którą był prowadzony przymusowy pobór do wojska, ma sens. Hipis żyje dniem dzisiejszym, żyje każdą chwilą, nie martwi się o to co będzie jutro, nie nosi zegarka, bo czas dla niego, jako taki nie istnieje. Chodzi boso, gdyż jest dzieckiem ziemi i nie depcze matki natury, stara się żyć z nią w zgodzie i rozumieć. Wolność to dla niego brak przymusu, rodziny, norm moralnych. Często jest wegetarianinem, bo zwierzęta to moi przyjaciele, a ja nie jem przyjaciół. Piękny ruch społeczny, oczywiście nie ze wszystkim się zgadzam, na przykład daleko posunięta swoboda obyczajów, wolny stosunek do seksu- zamiast wojować, lepiej uprawiać seks, kłóci się nieco z moimi kryteriami moralnymi, ale cała idea braci i sióstr…ja to rozumiem i kupuję. Zwłaszcza, że ta wolność wtedy była ograniczona. A dziś jest wolność totalna. Choć pewnie znajdą się głosy zaprzeczające tej tezie.Natomiast kompletnie nie rozumiem LGBT, przecież wszyscy mamy świadomość, że mniejszości seksualne istnieją. Mamy wiedzieć jeszcze bardziej? Mamy tym żyć? Moja babcia zwykła mi mawiać, jak wymyślałam różne absurdalne rzeczy, że „wszystko mam i nie wiem już sama na czym mi dupa jeździ”. Jezzzuuu, jakie to adekwatne! Zaczynam cytować własną babcie, chyba nie jest dobrze…

W tęczowych paradach udział biorą homoseksualiści, biseksualiści, osoby trans płciowe, ale też heteroseksualiści (extra pokazać fotkę na instagramie, że jest się mega fajnym) i… politycy. Odnoszę wrażenie, że dzisiejsza kampania budowana jest na tym temacie. Być może nic innego do zaoferowania nie mają, a być może dzisiejszy odbiorca niczym innym zaoferowany nie będzie.

W Mali doszło do serii ataków na Chrześcijan. Stoją za tym islamscy radykałowie. Zginęło co najmniej 27 osób. Niektóre z nich spłonęły żywcem. Czy świat przejmie się tym barbarzyństwem równie mocno, jak po brutalnej interwencji amerykańskiego policjanta, po której zmarł George Floyd? Pytanie retoryczne. Napięcia na tle religijnym i etnicznym w Afryce występują od wielu lat. Islamscy radykałowie chcą na tamtych ziemiach stworzyć Państwo Islamskie i zaprowadzić prawo szariatu. W wyniku ich tylko w ubiegłym roku zginęło setki Chrześcijan. Kolejni musieli opuścić swoje wioski.

Świat potrzebuje naprawy, trzeba wychodzić na ulice, trzeba tworzyć naprawcze hasła, ponieważ wciąż umierają ludzie z rąk innych ludzi, umierają z głodu i wycieńczenia. Giną zwierzęta w absurdalnym celu, płoną lasy lub są wycinane. Ale LGBT? Po co tworzyć ruch, który „walczy” o coś, co i tak już istnieje?

Trudno być katolikiem w dzisiejszym świecie. Wiem co mówię, byłam zarówno po jednej jak i po drugiej stronie. Bycie ateistą czy buddystą jest egzotyczne, nowoczesne, wpasowujące się w obecne trendy światowo-wyznaniowe. Natomiast kiedy mówię, że jestem osobą wierzącą, to nie wydaje mi się, aby to było chwytliwe hasło. Raczej jest się odbieranym jako osoba niepostępowa, pasywna, wycofana. A wiara kojarzy się z obciachem i poczuciem, że jest się nieudacznikiem, który polega na Bogu. Dziś każdemu wydaje się, że panuje nad swoim życiem i nad tym co go spotyka. Mamy złudne poczucie, że wszystko zależy od nas. Dla osób wierzących oczywiste jest, że tak nie jest i powinniśmy zachować pokorę wobec tego, co dzieje się wkoło nas. Paradoksalnie to właśnie pokora powoduje, że mogę, a nawet powinnam odważnie wypowiadać się na temat tego w co wierzę i co myślę. Staram się walczyć o swoją przestrzeń, gdzie mogę wypowiadać sądy i dzielić się swoim rozumieniem świata, jednocześnie nie narzucając go innym. Każdy z nas decyduje jak chce przeżyć życie i ja też mam do tego prawo, żeby bronić swoich wartości. Najważniejsze to odpowiedzieć sobie na pytanie kim się jest. Bo jeżeli nie wiesz kim jesteś, to jesteś letnim człowiekiem, który bezmyślnie pójdzie za tłumem, gdyż tam nie musi nic robić, ani mówić. Nie musi podawać argumentów za i przeciw, bo samo bycie w większości przynosi jakieś korzyści. Nigdy nie wybierałam drogi na skróty, bo droga na skróty, to taplanie się w błocie, a ja lubię czyste buty.

Osoby wierzące, które znam, są piękne przez wrażliwość i siłę. Są dotknięte jakby większym spokojem. I wbrew panującej opinii wcale nie są zamkniętymi i nietolerancyjnymi katolami. Wręcz przeciwnie, są otwarci na ludzi i mają ogromne poczucie humoru. A to bardzo ważne, bo często ludzie z otoczenia robią sobie żarty, drocząc się ze mną, mówią np.: „co tam dzisiaj od Ojca dostałaś”? Ja się na to nie obrażam, wręcz bardzo to lubię.

Tak jak tłumy poszły za 500+, tak tłumy pójdą za LGBT. Nie znam uniwersalnej metody na sukces, ale znam uniwersalną metodę na porażkę. To chęć podobania się wszystkim…

11 comments

  1. Zrobiło mi się przykro bo widząc, ze siedzę na kamieniu przydomnym, przeszła Pani i przyszła tutaj. Można było powiedzieć chociaż…-cześć…dzień dobry-szczęść Boże… Nie, nie mam żalu do Pani. Do siebie mam prawo mieć żal ,że nie jestem dość natarczywa by Pani mnie dostrzegała za każdym razem gdy przechodzi i wrzuciła coś do żebraczej puszki. Słuchając . Słuchając co Pani do mnie mówi, przypomniałam sobie (a ja nie mam pamięci , mam tylko dzisiaj najczęściej),co napisałam na stronie pewnego księdza. :”Wiara nie jest do zbawienia potrzebna-miłość jest przydatna ale uczynki niezbędne.”. Czy to prowokacja czy może jednak prawda ?. w kontekście tego co Pani napisała o ludziach wierzących. Dlaczego napisałam ,że wiara nie jest konieczna ? pomimo tego co zostało napisane:”że nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie”. Dlatego ,że dla mnie Bóg nie jest ograniczony byciem w sposób jaki jesteśmy w stanie pojąć. Jest początkiem i końcem. Wszystkim i ostatnią zapadającą się czarną dziurą z energią która jest w stanie pochłonąć cały wszechświat .Ogarnia sobą i swoja miłością wszystko a więc i światy o których nie mamy pojęcia ,że istnieją i planety, na których pewnie jest życie ale od nas zbyt odległe i ludzi i istnienia które zdawać by się mogło nie są Jego dziećmi. Czytanie książek , poznanie prawd, pomaga ale czy może być koniecznym do zbawienia…. Tym samym…fajnie ,że ludzie wierzący są fajni ale niewierzący przecież podobnie fajni być mogą a odnosząc się do LGBT….jako lesba mam chyba prawo.
    Wspomniała Pani o wielu ruchach kiedyś, które pojawiły się i były piękne ale to nie do końca prawda, tak sądzę. Piękne były i są fasady tych ruchów. Miłość, równość, braterstwo….a co działo się niżej….seks , narkotyki, muzyka….Jakie piękne są parady równości. Kolorowe roześmiane itp ale to na wierzchu a pod spodem…prawo dla pedofili by mogli adoptować dzieci. Niedawne informacje z Berlina ,że dzieci oddawano pedofilom, całkiem legalnie. Prawo do mordowania ludzi do trzeciego miesiąca ale przecież można do dziewiątego a jeśli do dziewiątego do może do 3 roku życia….a może do osiemnastego. Nie zgadzam się z Panią ,że ruchy o których Pani wspomniała są wspaniałe-fasady są a konsekwencje….to płacz, krzywda i ból…niestety.

    1. Przepraszam, jeśli czuje się Pani zaniedbana przeze mnie. Może to dlatego, że to, co i jak, Pani pisze, to bomba kaloryczna dla mojego mózgu. Muszę robić diety, żeby przetrawić.
      Chciałabym być dobrze zrozumiana, wiara i Bóg nie musi wiązać się z religią i formułką, którą wypowiada się po znaku krzyża. Droga do zbawienia jest o wiele trudniejsza i dla każdego inna.
      Pięknie Pani pisze o Bogu, ja tak nie potrafię, ja w ogóle nie potrafię pisać, tylko zawsze miałam tyle do powiedzenia, że mi się ulewało. I teraz ulewa mi się tu. Każdy ma swój pogląd i opinie. A jak wiemy, jedno i drugie jest zmienne. Wszystko się zużywa. Zużywają się samochody, miłości, przyjaźnie. I kiedy pomyśli się, że jest coś lub ktoś, co się nigdy nie zużyje, to robi się o wiele lżej. Miłość absolutna. Można ją nazywać jak się chce. Wykracza daleko ponad świat materii, dlatego dzieją się cuda, w które człowiekowi ciężko uwierzyć, bo jest tylko człowiekiem i myśli ma ograniczone. Chciałabym tym pachnieć, roznosić wszędzie, gdzie się pojawię ten zapach, ale… nie potrafię kochać…

    2. Sex, narkotyki i muzyka działyby się i bez ruchu hippi. To było poznawanie świata. Im chodziło o wolność. Wolność w każdym aspekcie życia. Dziś walczy się o wolność do czynienia złą. Ubiera się to w kolory i wmawia się, że to jest trendi. Naiwność jest słodka, głupota wkurwiająca.

  2. Kiedyś napisałam coś o adopcji dzieci przez homoseksualistów. By adoptować dziecko trzeba umieć je prawdziwie pokochać a pokochać to znaczy samego siebie oddać za dziecko a więc wszystko zrobić by nie skrzywdzić. Próba włożenia dziecka w chory związek jest pedofilią bo tym jest krzywdzenie dziecka. Czy ktoś kto kocha -skrzywdzi ? Jest dość sytuacji losowych gdzie dzieci zostają z dwoma kobietami czy mężczyznami ale to nijak się ma do pozwolenia by oddać dziecko tam gdzie nie jest jak być powinno. Pedofile ,żądający prawa do adopcji , mówią ,że jest tyle rodzin w których dzieci są krzywdzone a oni będą je kochali….dla pedofili miłość to znaczy kopulacja i nic więcej .Człowiek który umie kochać, nigdy nie zechce dla drugiego krzywdy a dla dziecka szczególnie .
    PS
    Tyle czasu spędziłam z Panią….dziękuję….dziękuję -Szczęść Boże

    1. Ktoś kto kocha, nie skrzywdzi. Ale są chorzy ludzie, którzy kochają chorą miłością. Nie oceniam, współczuję. Szacunek i tolerancję mam opanowane do perfekcji, gorzej z miłością. Ale mój spowiednik mi powiedział- spokojnie, kropla drąży skalę. Tak więc, jestem spokojna.

  3. „Jednak szacunek dla człowieka nie oznacza akceptacji dla wszystkiego, co on w życiu robi. ” – zdanie, które zatrzymało mnie przy sobie i myślę, że jest bardzo potrzebne…
    Wszystkiego jest już za dużo, jest przesyt, gdy słucham o tym wszystkim, gdy to wszystko oglądam, gdy mnie tym wszystkim męczą i napastują to nawet jak nic do tego nie mam, to w pewnym momencie zaczynam tym wymiotować i intuicyjnie uciekam od tego, No i przychodzą do mych myśli słowa piosenki jednego z fundamentalnych, prawdziwych polskich zespołów hip hopowych:
    ” Wiesz co mnie boli? Że w głowach się pier****”.
    Pozwoliłam sobie na dobitny cytat bo i temat jest dobitny, a raczej dobija…
    I tu w mojej wypowiedzi/wypocinie nie chodzi tylko o LGBT tu chodzi o wszystko co miesza mi w głowie, co mnie atakuje ze świata zewnętznego.
    Babcie często dobrze prawią, jedna z moich babcio-cioci mawiała:
    „złodziej na złodzieju i złodziejem jedzie…”
    Tak, złodzieje naszych myśli, czasu i spokoju, wszyscy Ci którzy na chama wychodzą przed szereg… Pozdrawiam.

    1. Dziękuje, piękny komentarz! Czasem chciałoby się, rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. Niech inni się biją, walczą a ja będę wolna. Ale jeszcze nie potrafię się odciąć. Jeszcze mam wolę walki. Jestem w końcu Polką z krwi i kości.
      Pozdrawiam Cię Asiu❤️

  4. W dużej części zgadzam się z Tobą. W zasadzie mądrze prawisz :). Choć może w pewnych niuansach bym dyskutowała. O kwestiach religijnych nie bede sie wypowaiadac. Natomiast bardzo jest mi bliskie to co pisałas o hipisach. Mi też zawsze bliska była ta idea. Również mam w sobie buntowniczą księżniczkę Ksenię. 😉 i także ogromną miłość i empatię do swiata natury. W wieku 14 lat przeszłąm na wegertraianizm, bo własnie ” nie jem moich przyjaciol zwierzat”. Nosiłam naszywki na spodniach i plecakach w stylu „muzyka przeciwko rasizmowi” , słuchałam The Doors, a takze Kazika i Pidzame Porno. Swiat jest pieknym miejscem i dla wszystkich starczy miejsca. Potrzeba tylko wzajemnego szacunku, kierowania się dobrem i miłością.

    1. Właśnie o to chodzi, żeby do końca się ze sobą nie zgadzać i zostawić jakieś pole do dyskusji i rozważań. To sprawia, że człowiek się rozwija a myśli ewoluują. To prawda, że świat jest pięknym i wystarczającym miejscem dla wszystkich.
      P.S. Tak zbudowałaś ten komentarz, że jeszcze bardziej Cię poznałam. Byłaś buntownikiem i pewnie jeszcze trochę coś z tego zostało. Napewno…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *