Życie mamy tylko jedno!

   

Dokąd się tak spieszysz,
Wciąż przed siebie gnasz,
Znajdź chociaż chwilę, by spokojnie
Spojrzeć sobie prosto w twarz
.
Wiecznie zabiegany
Gubisz własny ślad
I o innych zapominasz,
W drodze zdając się na wiatr.
Nie spiesz się,
Może tam nie czaka nikt…?
Nie spiesz się,
Żebyś nie żałował pogubionych dni.
Masz jedno życie,
Masz jeden świat,
A dzień stracony w pośpiechu
Nie jest grosza wart.
Masz jedno życie,
Masz jeden świat,
A to co się w życiu liczy,
Ledwie chwilę trwa.
Nie stać Cię na uśmiech,
Nie stać Cię na gest,
Zapomniałeś pewnie nawet
Jak się w dłonie chwyta deszcz.
Patrzysz wciąż na zegar,
Mówisz – Mija czas…
I powoli sam już nie wiesz,
Co ty z tego życia masz.

Jesień jest nostalgiczna, jesień skłania do refleksji. Pochylamy się nad naszym życiem, gdyż dziś wszyscy wiedzą jak powinno się to robić. Wiemy, że TU i TERAZ, wiemy, że musimy wyjść z własnej strefy komfortu, wiemy o samorealizacji, wiemy, że myślą kreujemy swoją rzeczywistość itd. Wszystko wiemy i wszystko mamy. Obserwujemy teraz prawdziwy boom na rozwój osobisty. Mamy stabilizację finansową, dostęp do informacji, nowoczesne technologie, ale wciąż nam czegoś brakuje. Nie potrafimy tworzyć harmonijnych relacji, zarządzać emocjami, konstruktywnie komunikować się z innymi, współpracować.
Czy potrafimy w ogóle żyć? Czy tylko przyglądamy się jak żyją inni? A może czekamy na kopa od życia, po którym możesz juz tylko jedno – rozpędzić się…

U mnie punktem zwrotnym była zmiana, której zresztą nie planowałam, a za którą dziś serdecznie dziękuję, ponieważ poznałam siebie i odkryłam nowe możliwości, mnóstwo nowych możliwości! To co mówią, że trzeba się po prostu otworzyć, to nie jest jednak banał i wyświechtany frazes, który ładnie brzmi. To naprawdę działa! Zaprzyjaźniłam się ze sobą i mam w sobie sprzymierzeńca. Jakie to jest ważne! To jak o sobie myślisz ma wielkie znaczenie. Upewnia Cię w tym, że zasługujesz na to, co najlepsze. To dodaje Ci energii do działania i inspiruje do podejmowania kolejnych wyzwań.
Przez ostatnie lata, moje życie przypominało jazdę samochodem na hamulcu ręcznym. I w momencie kiedy puściłam i włączyłam piąty bieg dopiero poczułam, że żyję naprawdę! Gdybym miała życie przyrównać do wody, to przez ostatnie lata to był uroczy strumyk, który sobie płynie wolno i bezpiecznie acz nudnie. Natomiast teraz strumyk wpłynął do rwącej rzeki, która jest i nauczycielem i uzdrowicielem. Otóż od początku tego roku żyłam sobie w swoim bezpiecznym domku. Praca, dom, zakupy, pranie, sprzątanie itd. Właściwie jak teraz na to patrzę to mogę się określić w jednym zdaniu-
Leżę na kanapie, patrzę w sufit i myślę ile rzeczy mogłabym robić dobrze. „Mogłabym”  to słowo klucz, bo nie robiłam absolutnie nic! Ileż ja miałam planów, ile napisanych list rzeczy, marzeń, zamiarów do zrealizowania na następny rok! I tak przez ostatnią dekadę… Aż w końcu 31 grudnia 2018r. nie napisałam nic, tylko poprosiłam o zmianę. Boga, Stwórcę, Energię, możecie sobie wybrać, co do Was przemawia, ja przeszłam już przez wszystkie nazwy, nurty i wróciłam do jedynej prawdy jaka istnieje. Tak na marginesie, uważajcie o co prosicie, bo może się spełnić ( tak, tak niezbadane są wyroki boskie). Właściwie nie prosiłam o nic konkretnego, tylko o zmianę, żeby moje życie zaczęło nabierać barw. Wiecie, to był ten etap życia, w którym musiał nadejść moment, żeby w końcu zacząć używać narzędzi, które gromadziło się latami. Ten moment kiedy myślisz, że masz wszystko a tak naprawdę nie masz nic. I tylko poddanie się życiu, może ci je uratować.
Na zmianę nie musiałam długo czekać…już 1 stycznia nadeszła. Nawet nie przypuszczałam jak bardzo to będzie znaczące dla mnie, jakie będzie miało dalsze konsekwencje. Widocznie cały Wszechświat zadziałał, żeby spełnić moje życzenie. I choć wtedy tak tego nie rozpatrywałam, bo był ból, złość i łzy to dziś myślę, że czasem może się wydawać, że los Ci nie sprzyja, twoje poukładane życie rozsypuje się jak domek z kart i następują zmiany, których wcale nie chcesz. Pamiętaj, że zawsze zmiana otwiera nową przestrzeń, tak się dzieje ponieważ życie nie znosi próżni. Może stać się źródłem energii, szczęścia i zadowolenia z życia. Nawet wtedy, gdy punktem wyjścia dla niej jest bolesna lekcja.
Grecki filozof Heraklit powiedział przed wiekami: „wszystko przemija prócz zmiany”. Starożytny myśliciel uważał zmianę za jedno z elementarnych praw rządzących całą naturą, siłę napędową wszelkiego życia. Twierdził, że bez niej nie ma rozwoju. W życiu każdego z nas zachodzą nieustannie większe lub mniejsze zmiany- nieraz niemal niezauważalne. Jedne są z twojej inicjatywy, inne spadają na ciebie nieoczekiwanie i niszczą ustalony porządek. Nie zawsze ich pragniemy. Czasem zmiana wiąże się z głębokim kryzysem. Bywa, że stoisz na życiowym skrzyżowaniu, ale myślisz sobie, dobra mam jeszcze czas, zobaczymy co będzie. Dobrze napisał ks. Kaczkowski :
„Grunt to twardo stąpać po ziemi i nie przestawać patrzeć w niebo. Zamiast ciągle na coś czekać-zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje.”

Nie ma sensu odkładać życia na później. Możemy sobie darować coachingowe dyrdymały tylko po prostu nie czekać, aż ktoś podejmie decyzję za nas. Jak nosisz niewygodne buty, to popróbuj je rozchodzić, ale nie próbuj tak długo aż porobią się rany, gdyż później ciężko będzie założyć jakiekolwiek buty. Chcesz pięknego życia? To zacznij od nowa, i od nowa, i od nowa aż dostaniesz to o co chodzi. Rób to czego najczęściej się boisz, a ludzie boją się dwóch rzeczy: zaczynania nowego i kończenia starego. Lawirują pomiędzy nimi, bo może samo wyjdzie. Zwykle nie wychodzi.

Finalnie wygląda to tak, że w ciagu tego roku poznałam więcej ludzi i więcej zrobiłam niż w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Życie mamy tylko jedno, dlatego trzeba żyć tak, żeby to jedno nam wystarczyło! Dziś traktuję Je jak film, w którym Bóg jest reżyserem i scenarzystą a ja aktorem. I dbam, żeby nikt inny nie reżyserował i nie grał pierwszych skrzypiec w moim filmie pod wdzięcznym tytułem –Życie-.

Love_Your_Healthy_Life

   

12 comments

  1. Odkąd przeczytałam pierwszą książkę Eckharta Tolle „Potęga teraźniejszości”, wtedy naprawdę zaczęłam żyć w pełnym znaczeniu tego słowa. Wcześniej to był tylko sen. Teraz na nic nie czekam, nigdzie się nie spieszę. Żyję. Jestem wdzięczna. Jestem szczęśliwa 🙂
    A najlepszą lekcję dało mi cierpienie, bez niego nie byłabym w tym miejscu. Często tak jest, ale nie każdy to dostrzega 🙂

    1. Szczęściara z Ciebie. Radykalne zmiany to mus nie przyjemność. A małe kroczki pozwalają więcej dojrzeć tego co Cię po drodze mija. Dziękuje ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *